Czerwona hołota gwałci
Grupa demonstrantów 15 października podczas antykapitalistycznego protestu zgwałciła 28-letnią kobietę. Zdarzenie miało miejsce na pl. Jerzego w Glasgow, w Szkocji. Napastnicy wciągnęli poszkodowaną do jednego z namiotów, które postawili na placu – poinformował mirror.co.uk
Policja otrzymała zgłoszenie o napaści seksualnej w miasteczku namiotowym o godz. 12.45. Poszkodowaną okazała się młoda kobieta, a sprawcami demonstranci solidaryzujący się z lewicowym ruchem Okupuj Wall Street
Rzecznik prasowy lokalnej policji nie podał informacji na temat zatrzymanych.
pmb/mirror /27.10.2011/
***
Wojna czerwonej hołoty
30-letni, pochodzący z Apulii na południu Włoch, uczestnik gwałtownych sobotnich starć w Rzymie powiedział jednemu z dzienników w Italii że z całą grupą przygotowywał się do nich między innymi w Grecji. Przyznał że byli bardzo dobrze zorganizowani
‘Nie ukrywaliśmy się’ – powiedział Włoch – o którym gazeta napisała że pochodzi z dobrej rodziny, ma wykształcenie i pracuje dorywczo. W opublikowanej rozmowie mówił że jego grupa zapowiadała jak będzie wyglądać 15 października w Wiecznym Mieście
‘Wszyscy wiedzieli co chcemy zrobić. I wiedzieli że to potrafimy, bo przygotowywaliśmy się od roku’ – dodał uczestnik gwałtownych starć w jakie przekształciła się demonstracja tzw. ‘oburzonych’ i w których rannych zostało 135 osób, w tym ponad stu policjantów i karabinierów.
Skrajny anarchista ujawnił: ‘Zrobiliśmy ‘master’ w Grecji. Przez rok, raz w miesiącu płynęliśmy tam promem z Brindisi’.
‘Towarzysze z Aten nauczyli nas że walki uliczne to sztuka, w której wygrywa się dzięki dobrej organizacji. Przed rokiem chcieliśmy tylko wszystko rozwalać. Teraz wiemy jak to się robi. W Rzymie wygraliśmy bo mieliśmy plan, byliśmy zorganizowani’ – wyjaśnił sprawca zamieszek. Pytany o szczegóły tych przygotowań, wytłumaczył: ‘Byliśmy podzieleni na dwie falangi. Pierwszych pięciuset uzbroiło się na początku manifestacji i miało za zadanie zniszczenie via Cavour’. To właśnie na tej ulicy w centrum Rzymu podczas pokojowego w intencjach przemarszu pochodu doszło do pierwszych aktów wandalizmu: podpalano samochody, atakowano banki i sklepy.
Następnie zachowujący anonimowość mężczyzna wyjaśnił: ‘Kolejnych 300 ludzi ochraniało pochód z tyłu, żeby nie dopuścić by zostali odizolowani’. Według jego słów otrzymali oni rozkaz by na początku manifestacji nie wyjmować kasków, masek przeciwgazowych, koktajli Mołotowa czy kijów. ‘Nie chcieliśmy by gliny odkryły ilu nas jest i chcieliśmy przekonać ich, że zadowoliły nas zniszczenia na via Cavour’ – dodał. ‘Nabrali się’ – powiedział chuligan odnosząc się do tego że najgwałtowniejsze starcia z policją wybuchły dopiero później, na Lateranie, gdy do walk ulicznych włączyło się także 300 ludzi zamykających pochód.
Ujawnił również że na placu przed bazyliką św. Jana na Lateranie jego grupa w przeddzień demonstracji zostawiła samochód dostawczy, w którym – jak stwierdził – ‘ukryła broń, by zwyciężyć’. Poza tym według jego relacji zapas pali i kamieni schowali na pobliskim terenie budowy linii metra.
Anarchista ujawnił szczegóły organizacji jego grupy mówiąc: ‘Jesteśmy podzieleni na 12- i 15-osobowe baterie, a każda bateria podzielona jest na trzy grupy specjalistów. Jedni zapewniają broń zbierając na ulicy kamienie, kije, pręty, donice. Drudzy używają zgromadzonej broni. Są też specjaliści od ładunków wybuchowych domowej roboty’.
‘Mówię jako ktoś kto jest na wojnie’ – oświadczył uczestnik starć dodając: ‘Ona się nie skończyła’.
‘OBURZENI’ NA… KOŚCIÓŁ
Inspirowana protestami ‘Oburzonych’ na nowojorskiej Wall Street demonstracja w Rzymie przeciw niszczeniu światowej gospodarki przez bankierów i polityków przerodziła się w starcia z oddziałami policji. W czasie zamieszek w stolicy Włoch doszło do licznych aktów wandalizmu. Zdemolowano jeden z zabytkowych kościołów w centrum stolicy
Nie wiadomo w jaki sposób protest w związku z globalnym kryzysem finansowym przerodził się najpierw w starcia z policją, a później – co już zupełnie niezrozumiałe – w brutalne akty nienawiści wobec Kościoła
Włoskie telewizje pokazały nagranie sceny gdy banda wandali wtargnęła do jednej z rzymskich parafii i rozbiła o ziemię figurę Matki Bożej. Incydent miał miejsce w kościele świętych Marcelina i Piotra przy Via Lubicana na Lateranie, a więc w rejonie gdzie doszło do najpoważniejszych aktów przemocy.
Dziennikarka jednej z gazet zarejestrowała telefonem komórkowym scenę podczas której chuligan z twarzą częściowo zakrytą kapturem wbiega do sali przy kościele i wynosi z niej gipsową statuę Matki Bożej z Lourdes, a następnie rozbija ją o ziemię. Proboszcz parafii ksiądz Pino Ciucci powiedział że wandale zniszczyli także salę katechetyczną i połamali wielki krzyż.
– Zniszczyli wszystko – powiedział kapłan. Akt profanacji potępił rzecznik Stolicy Apostolskiej ks. Federico Lombardi, mówiąc że jest to również dla niego całkowicie niezrozumiałe.
– Potępiamy niczym nieuzasadnioną przemoc i akty obrazy pod adresem wierzących dokonane wczoraj – powiedział. – Zostały ciężko znieważone wrażliwość i uczucia wiernych – dodał Lombardi. Oburzenie profanacją kościoła wyraził też papieski wikariusz dla diecezji rzymskiej kardynał Agostino Vallini.
A burmistrz Wiecznego Miasta Gianni Alemanno oświadczył: – Wyrażam pełną solidarność z kardynałem Vallinim w reakcji na niesłychaną profanację kościoła pw. św. Marcelina i Piotra. Bilans sobotnich starć w Rzymie to ponad 70 rannych policjantów i uczestników zajść oraz 12 aresztowanych. Straty szacowane są na miliony euro.
W innych krajach spokojniej
Bardziej pokojowy przebieg miały demonstracje w innych krajach Starego Kontynentu. Na przykład w Brukseli ok. 500 protestujących spędziło noc w parku w dzielnicy Koekelberg. Wcześniej policja usunęła ‘Oburzonych’ z budynku uniwersytetu w brukselskiej dzielnicy, który manifestujący okupowali przez tydzień. Niestety, podobnie jak w Rzymie, w stolicy Belgii manifestanci byli dalecy od demonstracji pokojowych postaw. Jak wyjaśnił burmistrz Koekelbergu Philippe Pivin, powodem usunięcia protestujących są zniszczenia do których doszło na terenie kampusu. Wewnątrz wymalowano m.in. graffiti, naruszona została także instalacja wodna. Większych zniszczeń nie odnotowano w Londynie, gdzie manifestowało kilkaset osób. Z kolei w Berlinie siły bezpieczeństwa usunęły ok. 200 protestujących sprzed budynku Bundestagu. Tam także obyło się bez większych incydentów. Przed oczyszczeniem placu policja poinformowała że będzie zbierać dane osób, które wbrew zakazowi będą chciały spędzić noc przed budynkiem parlamentu. Akcję ‘Oburzonych’ zapoczątkowano w Nowym Jorku, jednak liczba osób biorących udział w demonstracjach związanych z tą inicjatywą była niewielka. Frekwencja rzadko przekraczała 5 tys. osób.
pap/łs/reuters/nd /17.10.2011/
***
‘Oburzeni’ terroryści
Minister spraw wewnętrznych Włoch Roberto Maroni oświadczył w Senacie że sobotnie zamieszki w Rzymie były przejawem ‘nowej formy terroryzmu’, który nazwał ‘terroryzmem miejskim’
Przedstawiając w parlamencie informację na temat gwałtownych starć, w jakie przemieniła się demonstracja ‘oburzonych’, szef MSW powiedział że ‘ślepej przemocy’ dopuściło się ok. 2 tys. chuliganów. Dodał że wandale i ekstremiści którzy wywołali zamieszki – wywodzą się z różnych środowisk anarchistycznych i wywrotowych
Maroni odpierał stawiane siłom porządkowym zarzuty jakoby uczyniły za mało. Mówił że władze dysponowały wszystkimi informacjami na temat osób siejących przemoc. Ale – jak dodał – normy prawa nie pozwalają na działania prewencyjne w postaci aresztowania osób podejrzewanych o chęć uczestnictwa w aktach przemocy podczas manifestacji.
Minister podał następujący przykład: ‘Na kilka godzin przed rozpoczęciem pochodu karabinierzy zatrzymali cztery osoby ze środowisk anarchistycznych w drodze do Rzymu, które wiozły samochodem kaski, pałki, łomy. Zostali oni spisani, ale ich zwolniono ponieważ nie można było ich zatrzymać’.
Maroni zapowiedział że ‘zaproponuje parlamentowi nowe rozwiązania legislacyjne które umożliwią siłom porządkowym podjęcie interwencji w postaci akcji prewencyjnych’.
‘Tylko dzięki siłom porządkowym uniknięto ofiar śmiertelnych’ – ocenił szef MSW. Dodał że ‘chciano zaatakować siedziby instytucji państwowych, przede wszystkim Izby Deputowanych i Senatu’.
Minister mówił że organizatorzy wszelkich demonstracji powinni przedstawiać gwarancje ekonomiczne w sprawie pokrycia ewentualnych szkód, spowodowanych przez uczestników manifestacji. Przypomniał bilans sobotnich starć: 135 rannych, w tym 105 policjantów i karabinierów oraz straty w wysokości 5 milionów euro.
‘Zapowiada się gorąca jesień’ – powiedział Maroni i przestrzegł przed możliwością gwałtownych protestów przeciwników budowy szybkiej kolei, budowanej na północy Włoch.
pap /18.10.2011/
Kategoria Polska















































































































































































