Pamiętaj w niebie o Polsce

Tłumy Polaków żegnały w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie Jadwigę Kaczyńską, matkę ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego

Pogrzeb miał też wymiar uroczystości i wydarzenia patriotycznego. Bazylika wypełniona była po brzegi. Ludzi zgromadziło się tak wielu że nie sposób było nawet uklęknąć. Ci którym nie udało się wejść do świątyni – zapełnili cały plac i ulicę

W homilii ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz, ordynariusz drohiczyński, dużo mówił na temat patriotyzmu zmarłej i jej poświęcenia dla rodziny. Jak podkreślił Jadwiga Kaczyńska łączyła rolę Polki i role wynikające z przykładnego zaangażowania w życie rodzinne z aktywnością człowieka nauki. – Lubiła ludzi, rozmowy i spotkania. Zawsze pogodna i życzliwa. A przez ostatnie lata pobytu na ziemi musiała zmagać się z chorobą; chorowała przewlekle, ale znosiła to dzielnie. Wierzyła w Boga i była bardzo wdzięczna za dar Radia Maryja i Telewizji Trwam – powiedział ksiądz biskup. W poruszający sposób nakreślił atmosferę domu jaki stworzyła swoim synom Jadwiga Kaczyńska.

Padło mnóstwo ciepłych słów charakteryzujących Jadwigę Kaczyńską. Ordynariusz drohiczyński zadedykował jej słowa które bł. Jan Paweł II wypowiedział w 1994 r. na temat roli polskich matek w kształtowaniu narodowego ducha. Ksiądz biskup Antoni Dydycz zauważył że zmarła należała do grupy często cichych, lecz jakże ofiarnych bohaterek życia rodzinnego, wychowania domowego i życia społecznego.

Ksiądz biskup Antoni Dydycz przytaczał wczesne wspomnienia synów Jadwigi Kaczyńskiej. Lech Kaczyński mówił kiedyś że był to dom starannego wychowania, w którym czytało się głośno ważne lektury, rozmawiało z dziećmi o świecie. Z kolei Jarosław Kaczyński często podkreślał że matka poświęciła swoją karierę na rzecz wychowania synów, wkładając w to ogrom czasu i energii. Ordynariusz drohiczyński zaakcentował też że siły do wypełniania posłannictwa żony i matki zmarła czerpała z modlitwy.

Świętej pamięci Jadwiga żyła dla Pana, dla swojej rodziny, dla swoich dwóch ukochanych synów. Za to piękne życie dzisiaj Panu Bogu dziękujemy, a jednocześnie prosimy o Boże Miłosierdzie, by dobry Pan otworzył dla niej bramy nieba. Modlimy się także za rodzinę, za syna Jarosława, za wszystkich których ta śmierć napełniła smutkiem i bólem – powiedział na początku Mszy Świętej metropolita warszawski ks. kard. Kazimierz Nycz, który przewodniczył Eucharystii.

W koncelebrze licznie uczestniczyli księża biskupi i kapłani. Poza ordynariuszem drohiczyńskim obecni byli metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź, ks. abp Andrzej Dzięga ze Szczecina, ks. bp Wiesław Mering z Włocławka. Z zebranymi modlił się również dyrektor Radia Maryja o. dr Tadeusz Rydzyk /uroczystości pogrzebowe transmitowały Radio Maryja i Telewizja Trwam/.

Oprócz najbliższej rodziny – syna Jarosława oraz wnuczki Marty z córkami – hołd zmarłej przyszli złożyć jej przyjaciele i koledzy z Polskiej Akademii Nauk, delegacje państwowe, harcerze, kombatanci, lekarze którzy ją leczyli, jak również siostry zakonne opiekujące się panią Jadwigą do ostatnich chwil ziemskiego życia. Przybyli również przedstawiciele służb mundurowych, Wojska Polskiego i policji, a także działacze Solidarności i związków zawodowych. W Mszy Świętej uczestniczyli parlamentarzyści, członkowie Prawa i Sprawiedliwości, ambasador USA w Polsce Stephen Mull i tysiące osób z całej Polski.

Cicha bohaterka

W homilii padło wiele ciepłych i ciepło przyjętych słów doskonale charakteryzujących Jadwigę Kaczyńską. Ordynariusz drohiczyński zadedykował jej słowa które bł. Jan Paweł II wypowiedział w 1994 r. na temat roli polskich matek w kształtowaniu narodowego ducha. Ksiądz biskup Antoni Dydycz zauważył że zmarła należała do grupy często cichych, lecz jakże ofiarnych bohaterek życia rodzinnego, wychowania domowego i życia społecznego. Taka postawa w istocie stanowi posłannictwo świeckich apostołów

Dziękuję, mamo Jadwigo, za wspaniałe wychowanie synów, prezydenta Rzeczypospolitej – już męczennika, i premiera – mówił w osobistym tonie kaznodzieja. – Za twój patriotyzm, miłość do Polski, za słowa które nieraz słyszałem w telefonie, ciepłe, pełne zachęty, jakby nie było cierpienia i choroby. Dziękuję za utrwalenie wizerunku matki Polki w licznych umysłach i sercach – dodał. – Pamiętaj w niebie o Polsce – konkludował ordynariusz drohiczyński.

Na zakończenie uroczystości w bazylice Świętego Krzyża wspomnieniem o matce podzielił się Jarosław Kaczyński, przewodniczący Prawa i Sprawiedliwości. Jak zaznaczył zmarła była osobą bardzo skromną, cichą, spokojną, sympatyczną, czym bardzo zjednywała sobie ludzi. – Z jej pokoju, kiedy odwiedzali ją goście – także w ostatnich tygodniach życia – dobiegał śmiech. Miała szeroki krąg przyjaciół, zawsze chętnie pomagała innym. Nie potrafiła jednak zabiegać o swoje sprawy, a życia nie traktowała w kategoriach kariery. Poświęciła swoim dzieciom znaczną część życia – powiedział Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS zaakcentował że jego mama od wczesnej młodości stawała w obronie zasad i wartości w które wierzyła. W szczególności broniła prawa nauczycieli do tego by nauczać historii polskiej literatury zgodnie z prawdą, uwzględniając np. poezję metafizyczną Mikołaja Sępa Szarzyńskiego. – Miała wiarę której można było jej zazdrościć, wyniesioną od ludzi XIX wieku, a wpojoną jej przez dziadków. Cechował ją także patriotyzm i niezachwiany charakter. Miała też ujmującą osobowość, była bliska ludziom i kochała literaturę – powiedział Jarosław Kaczyński, który podziękował wszystkim celebransom, uczestnikom Mszy św., a także osobom które zajmowały się jego matką w czasie choroby.

Uroczystości pogrzebowe w bazylice Świętego Krzyża zakończyły się odczytaniem listu kondolencyjnego od ks. kard. Stanisława Dziwisza. Dała nam przykład wiernej miłości do Polski, pełniąc z odwagą posługę sanitariuszki w czasie II wojny światowej, a potem pracując z oddaniem jako nauczycielka języka polskiego i pracownik naukowy w Instytucie Badań Literackich PAN” – napisał metropolita krakowski.

Wspominam waszą Mamę z perspektywy wielu spotkań z prezydentem Rzeczypospolitej Lechem Kaczyńskim i jego świadectwa wiary chrześcijańskiej. Dziękuję Bogu za dar jej życia, poświęconego bez reszty rodzinie i konsekwentnemu urzeczywistnianiu ideału matki, towarzyszącej swoim synom mądrą radą i wiernym trwaniem przy najwyższych wartościach” – podkreślił ks. kard. Stanisław Dziwisz.

Jadwiga Kaczyńska z domu Jasiewicz urodziła się 31 grudnia 1926 r. w Starachowicach, w rodzinie o ziemiańskich tradycjach. Była wychowana w duchu chrześcijańskiego etosu polskiej inteligencji. Mając 15 lat, po wybuchu II wojny światowej wstąpiła do Szarych Szeregów, pełniła posługę sanitariuszki. Od 1944 r. pracowała na oddziale chirurgii w starachowickim szpitalu. W mieście tym ukończyła też liceum.

Studiowała polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, a po jej ukończeniu podjęła pracę w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, gdzie zajmowała się głównie dokumentacją. W latach 1946-48 działała w Sodalicji Mariańskiej. Nauczała języka polskiego w liceach warszawskich. W 1948 r. wyszła za mąż za Rajmunda Kaczyńskiego, żołnierza Armii Krajowej, uczestnika Powstania Warszawskiego, odznaczonego Orderem Virtuti Militari. Rok później przyszli na świat jej synowie – Jarosław i Lech – i od tej pory poświęciła się całkowicie ich wychowaniu, ucząc ich umiłowania Polski i książek które stanowiły pasję jej życia. Była członkiem Solidarności i wspierała opozycję demokratyczną. Jadwiga Kaczyńska zmarła po długiej chorobie 17 stycznia 2013 r. w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Miała 87 lat. Spoczęła w rodzinnym grobowcu na warszawskich Starych Powązkach.

Piotr Czartoryski-Sziler/nd /24.I.2013/

***

Zmarła Jadwiga Kaczyńska

Po ciężkiej chorobie w wieku 87 lat zmarła Jadwiga Kaczyńska, matka b. prezydenta RP ś.p. Lecha Kaczyńskiego i prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego

Jadwiga Kaczyńska zmarła w czwartek 17 stycznia w godzinach południowych w warszawskim szpitalu wojskowym przy ul. Szaserów, w którym przebywała od dłuższego czasu ze względu na zły stan zdrowia. W chwili śmierci był przy niej syn Jarosław, który przez ostatnie lata łączył obowiązki polityka z opieką nad schorowaną matką

W ostatnich dniach stan zdrowia pani Jadwigi ulegał gwałtownym wahaniom. Nikt jednak się nie spodziewał że odejdzie tak nagle.

Długie lata choroby

Matka tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej prezydenta Lecha Kaczyńskiego ciężko chorowała w ciągu ostatnich lat, dużą część czasu spędzając w szpitalach. To właśnie ze względu na stan zdrowia matki Jarosław Kaczyński zdecydował się 10 kwietnia 2010 r. odwołać swój udział w uroczystościach 70 rocznicy mordu dokonanego przez NKWD na polskich oficerach w Katyniu. Tego dnia doszło do najtragiczniejszej w powojennej historii Polski katastrofy, w której zginęło 96 osób, z prezydentem i jego żoną Marią na czele. O katastrofie pani Jadwiga dowiedziała się z dużym opóźnieniem, bo lekarze i rodzina obawiali się że informacja o śmierci jednego z synów i synowej dodatkowo pogorszy jej stan. Mimo obaw pani Jadwiga dzielnie zniosła tragiczne informacje i w miarę możliwości, na ile pozwalało jej zdrowie, aktywnie wspierała dążenia do rzetelnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy. W nielicznych wywiadach udzielanych po tragedii smoleńskiej podkreślała że musi żyć dla drugiego syna – Jarosława. Osobiście zaangażowała się w budowę przed pałacem prezydenckim w Warszawie pomnika upamiętniającego parę prezydencką i pozostałe ofiary katastrofy smoleńskiej.

Informacja o śmierci Jadwigi Kaczyńskiej wywołała duże poruszenie wśród rodzin ofiar. – To nieodżałowana strata. Całym sercem łączymy się z panem Jarosławem Kaczyńskim i zapewniamy o gorącej modlitwie za jego ś.p. mamę – powiedziała Magdalena Merta, żona Tomasza Merty, wiceministra kultury który zginął na Siewiernym. – Nie było mi dane poznać pani Jadwigi osobiście. Ale wiem że była cudowną osobą, choć życie doświadczyło ją bardzo. Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie – dodał Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, prezesa Komitetu Katyńskiego. – Składamy serdeczne kondolencje panu prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu dla którego jest to kolejny dramat w krótkim czasie. Najpierw jednego dnia stracił ukochanego brata i bratową, poza oczywiście wieloma przyjaciółmi i współpracownikami, następnie kilka miesięcy temu wujka Konrada Mackiewicza, a teraz ukochaną matkę. Jesteśmy z nim myślami i modlitwą – powiedziała senator Beata Gosiewska, wdowa po wicepremierze Przemysławie Gosiewskim.

Jadwiga Gosiewska, matka ś.p. Przemysława Gosiewskiego, wspomina zmarłą w samych ciepłych słowach. – Pani Jadwiga Kaczyńska była bardzo dobrym człowiekiem. Poznałam ją osobiście kilka lat temu, kiedy przyjeżdżała do sanatorium w Darłówku, w którym pracuję. I wywarła na mnie olbrzymie wrażenie – powiedziała. Dodała że po Jadwidze Kaczyńskiej było widać że została wychowana w duchu wielkiego patriotyzmu. – I ten patriotyzm pielęgnowała w sobie całe życie, przekazując go także swoim synom. Rodzina też była dla niej największą wartością. Dała się wszystkim poznać jako kochająca matka i babcia. Dla mnie była przykładem wspaniałej matki – powiedziała jeszcze Jadwiga Gosiewska. – Mimo wieloletniej choroby była też bardzo dzielna i cierpliwa. Była szalenie wartościowym człowiekiem – dodała.

Młodość w czasach wojny

Jadwiga Kaczyńska urodziła się 31 grudnia 1926 r. w Starachowicach, w rodzinie inżyniera budownictwa Aleksandra Jasiewicza i Stefanii z Szydłowskich. W czasie okupacji hitlerowskiej była sanitariuszką Szarych Szeregów na Kielecczyźnie o pseudonimie „Bratek”. Po wojnie, w 1948 r., poślubiła Rajmunda Kaczyńskiego, porucznika Armii Krajowej i uczestnika Powstania Warszawskiego. Rok później na świat przyszli dwaj bracia bliźniacy – Jarosław i Lech.

Jadwiga Kaczyńska z wykształcenia była polonistką. Ucząc w liceum aranżowała kółka literackie i teatralne. Jako nauczycielka w 1953 r. rozpoczęła równocześnie pracę naukową w Instytucie Badań Literackich PAN-u. W swoim dorobku miała m.in. dwie monografie bibliograficzne: dramaturga Leona Kruczkowskiego oraz krytyka, historyka literatury i działacza opozycji demokratycznej w PRL-u Jana Józefa Lipskiego. Ponadto była współautorką „Słownika pseudonimów pisarzy polskich XV wieku” i autorką przedmowy do wydania „Niemców” Leona Kruczkowskiego z 1983 r.

mz/nd /18.I.2013/

Odeszła wspaniała osoba

Organizacją pogrzebu zajął się Jan Maria Tomaszewski, cioteczny brat Jarosława Kaczyńskiego

Stan zdrowia Jadwigi Kaczyńskiej, która od lat miała problemy z sercem i oddychaniem, zdecydowanie pogorszył się w czwartek rano. Lekarze natychmiast zawiadomili najbliższą rodzinę, by przyjechała do szpitala przy Szaserów.

Jan Maria Tomaszewski, cioteczny brat prezesa PiS-u, nie zdążył dojechać do kliniki. – Wiadomość o śmierci cioci zastała mnie w drodze do szpitala. Udałem się tam zaraz po odebraniu wiadomości o tym że jej stan się pogorszył /…/ Ciocia, Jarek, Leszek i ja byliśmy jak jedna rodzina. Trzymaliśmy się razem bardzo mocno. Do tej pory się trzymamy. Teraz jednak jest już nas tylko troje: Jarek, Marta i ja. Śmierć cioci Jadwigi to bardzo mocny cios w naszą rodzinę. Odeszła jedna z najwspanialszych osób jakie znałem – mówił Tomaszewski.

To ogromny cios

Śmierć mamy to ogromny cios dla Jarosława Kaczyńskiego. – Umarła jego ukochana mama którą tak bardzo opiekował się przez ostatnie lata. Teraz został sam – powiedział polityk PiS-u. W czwartek Jarosław Kaczyński do samego końca był przy łóżku mamy. Kilka godzin po jej śmierci przyjechał do siedziby partii przy Nowogrodzkiej. – Wszedł do gabinetu i zamknął drzwi na klucz. Siedział tam przez prawie dwie godziny. Był w strasznym stanie. Wszyscy się martwią – dodał nasz rozmówca.

Marta w żałobie

Śmierć Jadwigi Kaczyńskiej to także olbrzymi cios dla jej wnuczki – Marty Kaczyńskiej, która z córkami mieszka w Sopocie. Po katastrofie smoleńskiej Marta zaczynała i kończyła niemal każdy dzień telefonem do babci. Rozmawiały o sprawach codziennych, nigdy o katastrofie. – Bardzo ją kocham i podziwiam za siłę i niewiarygodny hart ducha. Nie mam już rodziców więc teraz dzwonię często do niej i do stryja. Mamy ciepłe, serdeczne relacje – mówiła kilka miesięcy temu w jednym z wywiadów. Teraz pozostał jej tylko stryj.

bak/se /19.I.2013/

Komentarz z internetu
Pani Jadwiga miała najwspanialszego syna na świecie, był z nią do końca i za to mam dla niego ogromny szacunek. Za to że oddał matce serce i zawsze walczył o jej zdrowie. Panie Jarosławie dziękuję za to że był pan taki wspaniały. Życzę panu dużo siły by pan szybko wrócił do polityki
~~ /19.I.2013/

***

Była najważniejsza

We wspomnieniach Lecha i Jarosława Kaczyńskich mama Jadwiga jest postacią najważniejszą. To ona ich ukształtowała, to ona przekazała im, w zdumiewająco czystej postaci, kod polskiej inteligencji

„To był dom starannego wychowania. Dom w którym głośno czyta się ważne lektury, rozmawia z dziećmi o świecie” – mówił ś.p. Lech Kaczyński w wywiadzie-rzece „Alfabet Kaczyńskich”. I oczywiście był to dom pełen miłości rodziców do dzieci, i dzieci do rodziców.

Wyjątkowość Jadwigi Kaczyńskiej polegała na tym że przekazując wiedzę i zainteresowanie światem umiała osadzić te wartości w czymś jeszcze ważniejszym, a co da się sprowadzić do pojęcia służby Polsce. Służby bezwarunkowej, w łączności z poprzednimi i przyszłymi pokoleniami. Nie jest więc przypadkiem że to właśnie ś.p. Lech Kaczyński – jako głowa państwa polskiego – oddał należny hołd pokoleniu wojennemu. Miał do tego szczególny mandat – był synem sanitariuszki Szarych Szeregów, a przekazane mu wartości uważał za żywe i wciąż najważniejsze.

Dwa lata po tragedii smoleńskiej Jadwiga Kaczyńska powiedziała: „Myślę że już nic gorszego nie może mnie spotkać”. Dodała że również Jarosław „nigdy nie doszedł do siebie, jakby zapadł się w siebie”. Ta trójka była ze sobą tak mocno związana że tragiczna śmierć jednej osoby uśmierciła kawałek pozostałych, przecinając życie na dwie połowy.
Nikt tak nie cierpi jak matka, która traci syna, i brat który traci brata bliźniaka.

Rodziny Kaczyńskich z kart polskiej historii nie wymaże już żadna siła. Ś.p. prezydent – najlepszy prezydent jakiego mieliśmy – spoczywa na Wawelu. Teraz odeszła jego mama. Została nam Marta Kaczyńska i oczywiście Jarosław. I to on napisze puentę tej arcypolskiej historii.
Bo puenta jeszcze przed nami.

Jacek Karnowski /21.I.2013/

***

Jadwiga Kaczyńska o…

Narodzinach synów

Dziesięć dni przed porodem akuszerka – matka Tadeusza Gajcego – powiedziała mojej mamie że będą bliźnięta. Mama zachowała to przede mną w tajemnicy. Nie wiedziałam do końca. Kiedy zobaczyłam drugie dziecko byłam zupełnie zaskoczona. Pierwszy na świat przyszedł Jarek.. 45 minut później urodził się Leszek. Pierwszy rok był bardzo trudny. Ale następne już nie – chłopcy bawili się razem, potrafili zająć się sobą. Zaczęli mówić dość późno – mieli ponad dwa latka. Ale od razu pełnymi zdaniami…

O macierzyństwie

Nie byłam surową matką. Nigdy. Śmiać mi się czasem z synów chciało. Byli do bólu prawdomówni. Opowiadali mi o wszystkim. Przyznawali się do wszystkich psot, dwój, uwag. Prawdomówni są do tej pory. Myślę że nieźle wychowałam synów. Bo ja ich po prostu bardzo lubiłam, oprócz miłości do nich. Oni są bardzo mili, mają poczucie humoru. A jako bracia kochają się bardzo. Obaj są uczuciowi. A dziećmi byli naprawdę przezabawnymi

O karierze filmowej „dwóch takich”

Mój szwagier zgłosił ich do eliminacji. Ale zrobił to w dość nietypowy sposób – na wyrwanej z zeszytu kartce napisał dane moich synów i przesłał do wytwórni filmowej. Inni kandydaci dostarczali swoje zdjęcia – a tu tylko imiona, nazwisko i adres. Twórców filmu rozbawiła forma zgłoszenia. Postanowili dowiedzieć się kim są chłopcy. Przysłali mi zaproszenie na eliminacje. Synowie chcieli na nie pójść, więc poszliśmy

Lech i Jarosław prywatnie

Jarek znalazł kota Alika na wiejskiej szosie, gdzie leżał przejechany przez samochód. Myślał że trzeba go pochować, ale kot poruszył końcem ogona, więc zawiózł go do kliniki. Po dwóch tygodniach zadzwonili żeby zabrać zdrowego już kota. Jest u nas od ośmiu lat. Uwielbia Jarka. Kiedy on wraca, śpi już tylko z nim. A Leszek też zawsze miał w domu zwierzęta. Przywiózł ze sobą do Warszawy psa Tytusa i kotkę Molly

Jarek jest typem samotnika. Ma przyjaciół, wypróbowanych od lat, ale nie otacza się tłumami. Odpoczywa jeżdżąc po Polsce, w lesie, na wsi, spokojnie. Leszek lubi być wśród ludzi. Ma mnóstwo przyjaciół. W towarzystwie czuje się najlepiej. Jarek ma ogromne poczucie humoru. Wszystko potrafi przyjąć z dystansem, zawsze zażartuje. Musi się naprawdę bardzo źle czuć, by go opuścił dobry nastrój

O sympatiach Jarka

Leszek zawsze chciał się ożenić. Jarek chyba swego czasu też, choć okazało się że jego największą miłością jest polityka. Jedna z jego przyjaciółek, dziś matka kilkorga dzieci, powiedziała mi kiedyś że to Jarek ją rzucił, jak zaczął działać w KOR-ze. Podobały mu się różne dziewczyny, ale zawsze twierdził że to tylko przyjaźń

O prezydencie Lechu Kaczyńskim

Bardzo nie chciałam by Leszek jechał do Rosji. Wiedziałam co się dzieje w Rosji Putina. Wiedziałam o Gruzji, o roli jaką Leszek odegrał w wojnie 2008 r. Gdybym była zdrowa pewnie bardzo bym prosiła Leszka by tam nie leciał, ale nie byłam przytomna, można powiedzieć: byłam półprzytomna

O katastrofie smoleńskiej

Bardzo boli mnie że wrak tego samolotu ciągle jest tam, a nie w Polsce. To nasuwa mi podejrzenie że coś jest bardzo nie tak. Zginęli ludzie którzy byli na czele naszego państwa i państwo się o nich nie upomina. To znaczy że tego państwa właściwie nie ma, to znaczy że rządu nie ma. Wydaje mi się że oni bardzo się boją poznania tej prawdy. Albo ją znają i też się boją…

O przyszłości

Mam już 85 lat i jestem naprawdę bardzo chora. Nie będę już długo żyć. I bardzo się z tego cieszę. Natomiast muszę jeszcze trochę pożyć dla Jarka. Codziennie odmawiam różaniec, mam też swoje modlitwy. Wydaje mi się że one ochraniają Jarka tu na ziemi, Leszka i Marylkę, i tych wszystkich którzy tam zginęli, na górze, w niebie…

gp /23.I.2013/

***

Gdyby nie było Smoleńska…

Mama była bardzo chora, wiele przeżyła, przeszła więcej niż można sobie wyobrazić, także w ostatnich latach życia. Mimo to mogła jeszcze kilka lat żyć. To są moje, syna, myśli w tym czasie. /…/

Związek tragedii smoleńskiej ze zdrowiem mamy był bezpośredni. Wylew jakiego doznała był skutkiem tego co się działo przed pierwszą rocznicą tragedii. Widziała niestety, choć starałem się ją chronić, tę uruchomioną wtedy potworną kampanię nienawiści. Widziała że odbierane jest nam nawet prawo do godnego uczczenia śmierci jej ś.p. syna, mojego brata, prezydenta RP, jego żony i elity państwowej, która zginęła w Smoleńsku. Wtedy zaczął się cały ciąg komplikacji zdrowotnych, zakażeń szpitalnych. Tak, gdyby nie było Smoleńska, mama nie doznałaby wylewu i na pewno by żyła.

/…/ Robiłem wszystko co mogłem by ten przemysł pogardy nie docierał do niej, ale to było trudne. Mówiłem: „Nie czytaj, nie oglądaj, nie słuchaj, bo zwariujesz”. Ale tłumaczyła że nie może zamknąć się na świat, że musi mieć kontakt z tym co się dzieje. Do ostatnich dni starała się utrzymywać liczne przyjaźnie i znajomości. /…/

Mama przekazała nam coś co można określić światem wartości – dziś często jest to nazywane kodem kulturowym, ale sprowadza się to do przekazania dzieciom że istnieje wiele oczywistych spraw. Oczywiste są pewne wartości, postawy, zachowania. Wywodziło się to wprost z XIX w. Jej tata był wprawdzie polskim socjalistą, ale już jego bracia byli oficerami. Wychowała się w dobrym polskim domu, z wyraźnym nastawieniem katolickim, co wśród inteligencji nie było wtedy takie oczywiste. W domu często bywali księża. Obyczaje były surowe. Starsze panie, seniorki rodu, całowali w rękę nie tylko mężczyźni, ale i kobiety. Mama potrafiła zresztą z tego stylu żartować, mówiąc że zmorą były dla niej pięciodaniowe obiady z przekąskami, przystawkami, pierwszym i drugim daniem, deserem. A dla mężczyzn na koniec jeszcze kieliszek mocnej nalewki. Ale oczywiście najważniejszy był świat wartości, przekonanie że polskość nas tworzy i musimy o nią dbać. /…/

Pod koniec życia mawiała że jej pokolenie trafiło na straszne czasy. Najpierw wojna i hitleryzm, a później na blisko pół wieku komunizm. /…/ Uczyła języka polskiego, bardzo uczciwie, za co zresztą obrywała. Wzywano ją do kuratorium za przekazywanie wiadomości o twórczości nielubianych przez władzę autorów, choćby Zofii Kossak-Szczuckiej.

/…/ Pomagała ludziom, jak umiała; wielu uczniów ucząc prywatnie, za darmo, doprowadziła do matury. /…/ Ostatnią uczennicę miała na przełomie lat 90 i nowego stulecia. Przekonała ją, co było chyba nawet ważniejsze, że warto się uczyć. Dziewczyna skończyła polonistykę.

Kochała literaturę. Była dla niej niezmiernie ważna, przeżywała książki, oburzała się na szmiry, uwielbiała dobre lektury. Rozumiała awangardę, potrafiła zinterpretować każdy wiersz, choćby w naszym odczuciu był bełkotem. Lubiła literaturę polską, klasykę, podobnie jak literaturę angielską. Czytała nam Trylogię. To był właśnie element tego wychowania. Istniał pewien zasób lektur które Polak musiał znać.

W naszej – mojej i Leszka – działalności politycznej mamy było bardzo dużo. Nasze przekonanie, często wbrew niemal całemu światu, że Polska nie może być taka jaka rodziła się po 1989 r. brało się z jej wychowania, z wartości jakie nam przekazała, z poczucia że coś jest oczywiste. Z przekonania że istnieje system zasad bez którego społeczeństwo nie może funkcjonować. To przesłanie pozostaje aktualne. /…/

Jarosław Kaczyński o swojej ś.p. mamie Jadwidze Kaczyńskiej /Tygodnik W Sieci, 4-10.II.2013/

Kategoria Polska

Comments