W Warszawie bywam tylko z obowiązku

Rozmowa z Adamem Małyszem

Wpadł pan do Warszawy i zaprosił dziennikarzy do Porto Praga na pokaz kolekcji ubiorów firmy 4F Sport Performance. Co to za kolekcja?

To pierwsza kolekcja ubiorów sportowych sygnowanych moim podpisem. Tworzą ją kurtki, T-shirty, spodnie, bluzy, plecaki i torby podróżne. Firmę produkującą ubiory prowadzi mój kolega Igor Klaja z Krakowa. Uznaliśmy, że fajnie byłoby stworzyć coś takiego, opartego w jakiejś mierze także na moich doświadczeniach, mojej wiedzy. To ubiory niedrogie, każdy będzie mógł je kupić i używać nie tylko do zajęć sportowych. Służę koledze radą. Współpraca z firmą 4F nie jest jednorazowym incydentem. Mamy dalsze plany rozwoju i udoskonalania kolekcji.

Chce pan zdobyć Warszawę waszą kolekcją?

Po prostu chcę przekazać innym coś z własnego doświadczenia, coś dobrego, a bardzo mnie to wciągnęło. Mam nadzieję, że ktoś, kto pozna nasze ubiory, będzie chciał do nich wracać, przekona się do nich.

Łatwiejsze są skoki, czy przygotowanie i sprzedanie takich ubiorów?

Te ubiory traktuję w jakiejś części jako hobby na wolne chwile. A skoki to mój zawód, bardzo trudny zawód i trzeba się mu poświęcić bez reszty.

Lubi pan przyjeżdżać do Warszawy, czy robi pan to tylko z obowiązku?

Oj, raczej tylko, kiedy muszę. Nie lubię dużych miast. Duszę się w nich, źle czuję. Wolę małe miejscowości, wypoczynkowe, górskie. Ale właśnie z racji obowiązków do stolicy wpadam często.

Czyli Wisły, Zakopanego, nie zamieniłby pan na Warszawę?

Na pewno nie. Tym bardziej, że nie jestem przyzwyczajony do korków.

Podobno razem z żoną będzie pan w Kapsztadzie wspierać Zakopane jako kandydaturę do organizacji mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w 2013 r.?

Tak. 29 maja będzie już decyzja. Miejmy nadzieję, że tym razem Zakopanemu się uda, bo to jedna z nielicznych szans dla Polski, by nasze narciarstwo klasyczne poszło do przodu. Do tej pory takie duże zawody dostają ośrodki, jak Oslo, gdzie ten sport jest bardzo rozwinięty. Mam nadzieję, że tym razem FIS postawi na nasz kraj, który bardzo potrzebuje takiej imprezy.

Odebrał pan niedawno nowe audi Q7. Co panu w nim najbardziej odpowiada, moc 386 koni mechanicznych, stały napęd na cztery koła quattro, czy satelitarna nawigacja?

Od paru lat jeżdżę już samochodami napędzanymi ma cztery koła, zwanymi też SUV-ami. To auta przeznaczone do zjazdów z autostrad na teren nie utwardzony, bardzo dobrze też sprawujące się na ulicach. Bardzo lubię takie duże samochody. Q7 jest ogromne i kierowca czuje się w nim bardzo bezpiecznie. Jego duży bagażnik ma też dla mnie znaczenie, bo wożę ze sobą mnóstwo sprzętu. To dla mnie wymarzony samochód, który chciałem mieć. Mogę nim jeździć do końca roku, zgodnie z umową.

Tylko do końca roku? To nie jest już pana samochód?

Audi Q7 dostałem od Kulczyk-Tradex w czerwcu 2007 r. na 12 miesięcy. I jeździłem nim do tej pory. Teraz przekazano mi nowy wóz i podpisaliśmy umowę. Może właściciel uzna, że współpraca między nami układa się bardzo dobrze i mi tę umowę o wypożyczeniu przedłuży. Ale to nie jest, niestety, mój samochód.

Co z olimpiadą w 2010?

Chciałbym w niej wystartować i mam nadzieję, że mi się uda.

Co poza tym słychać u Adama Małysza?

Jak to po sezonie, czyli roztrenowanie, praca w ogrodzie, obowiązki sponsorskie. Poza tym mamy problemy, bo teść stale potrzebuje opieki i musimy pomagać teściowej. Staramy się ją wspierać i odciążać na ile możemy.

Czym zajmuje się żona? Biznesem?

Prowadzi sklep z odzieżą dla kobiet, a także naszą galerię w Wiśle. Myślę, że także będzie sprzedawać tę naszą kolekcję, którą właśnie prezentuję w Warszawie.

O czym myśli Adam Małysz, kiedy nie myśli o skokach?

O wielu sprawach. Po sezonie mam na głowie naprawdę mnóstwo rzeczy do załatwienia, że aż trudno mi dojść do ładu.

Jak tam Małyszomania? Nie ma pan już może trochę dość tej popularności?

Myślę, że ten największy boom już minął. Ale oczywiście cały czas jestem rozpoznawalny. Podchodzą ludzie i chcą zrobić sobie ze mną zdjęcie, proszą o autograf, ale nie jest to już takie zainteresowanie, by mnie bardzo męczyło i eksploatowało.

Rozmawiał Cezary Dąbrowski
*
Adam Małysz
Wybitny skoczek narciarski Urodził się 3.12.1977 w Wiśle jako syn Jana i Ewy z domu Szturc. Wzrost 170. Zawód wyuczony: blacharz-dekarz. Niesamowicie popularny ze względu na swoje sukcesy. Medalista olimpijski, czterokrotny indywidualny mistrz świata, czterokrotny zdobywca Pucharu Świata, triumfator Turnieju Czterech Skoczni. Cztery razy wybierany najlepszym sportowcem Polski. Kawaler Krzyża Oficerskiego oraz Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski. Pierwszy skok oddał w wieku 6 lat. Jego żoną jest Izabela Polok.
Jest ewangelikiem, żona katoliczką. Mają córkę Karolinę. Pradziadek Małysza miał własną skocznię

Kategoria Sport

Comments

Masz coś do przekazania?





Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615