Zmarli
ANDRZEJ WIELOWIEYSKI
W wieku 98 lat zmarł Andrzej Wielowieyski – w czasach PRL opozycjonista, ekspert „Solidarności” i doradca Lecha Wałęsy, po 1989 r. senator, poseł i europoseł
Był kawalerem Orderu Orła Białego, żołnierzem Armii Krajowej
O śmierci Andrzeja Wielowieyskiego poinformował Jacek Michałowski. „Andrzej Wielowieyski umarł. Bardzo smutno… Ostatni z wielkich Ojców naszej demokracji. R.I.P.” – napisał. Informację podała także „Więź”, której Wielowieyski był wieloletnim współpracownikiem
Andrzej Wielowieyski urodził się w 1927 r. w Warszawie, jego ojciec Zbigniew był majorem kawalerii Wojska Polskiego. W czasie niemieckiej okupacji Wielowieyski uczył się na tajnych kompletach. Jako szesnastolatek w 1943 r. wstąpił do Armii Krajowej, przyjmując pseudonim „Wir”, w tym samym roku uzyskał konspiracyjną maturę
Po wojnie wstąpił do Związku Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”, w którym działał do 1948 r. W wieku 20 lat ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. W latach 1948-52 pracował w Ministerstwie Skarbu, a następnie w Ministerstwie Finansów, w kolejnych latach był związany z Dyrekcją Budowy Osiedli Robotniczych i Miejską Komisją Planowania Gospodarczego w Warszawie
Od 1955 r. uczestniczył w spotkaniach niezależnego klubu dyskusyjnego Klub Krzywego Koła, którego niektórzy członkowie współtworzyli później KOR. Należał do Klubu Inteligencji Katolickiej, którego był wiceprezesem /1965-72/ oraz sekretarzem generalnym /1972-81 oraz 1984-89/
Angażował się w działalność opozycji. Był jednym z sygnatariuszy apelu do przewodniczącego Rady Państwa Henryka Jabłońskiego z 1976 r. w sprawie represjonowanych robotników Radomia i Ursusa. Podczas strajków w 1980 r. zasiadał w Komisji Ekspertów przy Prezydium Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Rok później został kierownikiem ekspertów NSZZ „Solidarność” zgrupowanych w Ośrodku Prac Społeczno-Zawodowych
Od 1981 do 1985 r. zasiadał w Prymasowskiej Radzie Społecznej, uczestniczył także w pracach Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych Solidarności. W 1983 r. został doradcą Lecha Wałęsy, w kolejnych latach był ekspertem Krajowej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność”
Był współorganizatorem Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, był przewodniczącym grupy roboczej ds. indeksacji i polityki społecznej. W latach 1991-94 należał do Unii Demokratycznej, później do 2005 r. był członkiem Unii Wolności, następnie powstałej z jej przekształcenia Partii Demokratycznej – demokraci.pl
W 2016 r. związał się Unią Europejskich Demokratów. W 1989 r. jako kandydat „Solidarności” Wielowieyski został senatorem i wicemarszałkiem. Startował z list UD i UW w wyborach do Sejmu w 1991, 1993 i 1997 r., za każdym razem uzyskując mandat
W 2001 r. ponownie został senatorem, a cztery lata później bez powodzenia ubiegał się o reelekcję. W latach 1991-2004 był przewodniczącym polskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. W 2008 r. po śmierci Bronisława Geremka objął po nim mandat europosła /w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 r. był drugi na liście UW w okręgu warszawskim/. W 2009 r. ponownie kandydował do PE, ale nie został wybrany
Był członkiem jury Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego, zasiadał w radzie Fundacji Otwarty Dialog. Był wielokrotnie odznaczany. Otrzymał m.in. Order Orła Białego /2011/, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski /2006/ oraz francuską Legię Honorową
„Andrzej Wielowieyski był nie tylko postacią historyczną, uczestnikiem najważniejszych wydarzeń XX wieku – od Armii Krajowej, przez KIK, Solidarność, Okrągły Stół, aż po politykę III RP. Był także głową niezwykłej rodziny, która gromadziła się wokół niego i zmarłej parę lat temu żony. Ta rodzina promieniując naokoło, z mnóstwem wnuków i prawnuków była najlepszym świadectwem życia Andrzeja i Zofii Wielowieyskich” – wspomina Michał Szułdrzyński, red. naczelny „Rzeczpospolitej”
„Zmarł tak jak żył: w domu, otoczony rodziną. Był ważną postacią polskiej historii. To dzięki ludziom takiego etosu, etosu polskiej inteligencji, Polska jest dzisiaj tu gdzie jest” – pisze Szułdrzyński /rp.pl/ /30.8.2026/
—
DANUTA IWAN
Z przykrością informujemy że 20 sierpnia na „wieczną wartę” odeszła Danuta Iwan ps. „Pszczółka” – ostatni żołnierz Armii Krajowej Obwodu Dębica
Była ostatnią uczestniczką walk na Kałużówce, członkiem Wojskowej Służby Kobiet, córką Adama Lazarowicza „Klamry”
Danuta Lazarowicz urodziła się 1 stycznia 1928 w Minodze. Była uczennicą tajnego nauczania w Brzezinach, łączniczką Wojskowej Służby Kobiet przy Komendzie Obwodu AK Dębica
Brała udział w akcji „Burza” – początkowo w szpitalu polowym w Brzezinach, następnie w sekcji gospodarczej II Rejonu Walki na Kałużówce. Po wojnie była łączniczką Delegatury Sił Zbrojnych w Rzeszowie oraz Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”
Mieszkała we Wrocławiu
Odznaczona trzykrotnie Medalem Wojska Polskiego, Medalem Niepodległości, Medalem Pro Patria, Krzyżem Armii Krajowej oraz Krzyżem WiN
Msza św. żałobna zostanie odprawiona 31 sierpnia w kaplicy Cmentarza Grabiszyńskiego we Wrocławiu
Po Eucharystii odbędą się uroczystości pogrzebowe na Cmentarzu Grabiszyńskim. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym /Armia Krajowa Dębica/ /20.8.2026/
Nie żyje Danuta Iwan, córka Adama Lazarowicza
Danuta Iwan ps. Pszczółka, ostatni żołnierz Armii Krajowej Dębica i ostatnia uczestniczka walk na Kałużówce zmarła 20 sierpnia w wieku 98 lat
O jej śmierci poinformował Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej – Środowisko 5. Pułku Strzelców Konnych Armii Krajowej w Dębicy
Danuta urodziła się 1 stycznia 1928 w Minodze. Była jedyną córką Jadwigi i Adama Lazarowiczów. W latach trzydziestych rodzina zamieszkała w Gumniskach, gdzie Adam został kierownikiem szkoły. W czasie wojny była uczennicą tajnego nauczania w Brzezinach i łączniczką Wojskowej Służby Kobiet przy Komendzie Obwodu AK Dębica
O swojej służbie opowiadała m.in. w 2017 r. podczas uroczystości na Kałużówce. – Mając 15 lat niczego się nie bałam, całkiem mi się to podobało – wspominała, czasy kiedy na ręce swojego ojca Adama oraz Ludwika Marszałka, ps. Zbroja, składała przysięgę wojskową
Najpierw była gońcem, później łączniczką, a następnie sanitariuszką. Brała udział w akcji Burza, najpierw jako sanitariuszka w szpitalu polowym w Brzezinach, później w sekcji gospodarczej II Rejonu Walki na Kałużówce
Po wojnie losy rodziny Lazarowiczów były bardzo trudne. Adam Lazarowicz został aresztowany przez komunistyczne organu bezpieczeństwa i 1 marca 1951 zamordowany w mokotowskim więzieniu
Z represjami musiała się liczyć również Danuta. – Liceum robiłam już w czasie kiedy UB poszukiwało naszej rodziny. Ukrywałam się pod nazwiskiem Anna Wolańska, ale szkołę skończyłam na swoje nazwisko: Lazarowicz – opowiadała
Wyszła za mąż za Władysława Iwana, z którym doczekali się dwóch synów: Stanisława i Krzysztofa oraz córki Marii. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wielokrotnie uczestniczyła w uroczystościach i wydarzeniach poświęconych pamięci jej ojca i żołnierzy Armii Krajowej, m.in. na polanie Kałużówka
Wystąpiła także jako świadek w filmie dokumentalnym „Wolność i Niezawisłość – Ostatnia Nadzieja” poświęconym historii powojennego podziemia niepodległościowego
Mieszkała we Wrocławiu
Trzykrotnie odznaczona Medalem Wojska Polskiego, Medalem Niepodległości, Medalem Pro Patria, Krzyżem Armii Krajowej oraz Krzyżem WiN /Armia Krajowa Dębica/ /debica24.pl/ /21.8.2026/
Wrocław pożegnał ppor. Danutę Iwan ps. „Pszczółka”
Na Cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu odbyły się uroczystości pogrzebowe ś.p. ppor. Danuty Iwan z domu Lazarowicz ps. „Pszczółka” – żołnierza Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”
Uczestniczki akcji „Burza” i bitwy na Kałużówce
Wrocław pożegnał jedną z ostatnich przedstawicielek pokolenia żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego
31 sierpnia na Cmentarzu Grabiszyńskim odbyły się uroczystości pogrzebowe ppor. Danuty Iwan ps. „Pszczółka”. Rozpoczęła je Msza św. żałobna w cmentarnej kaplicy. Po Eucharystii Zmarła została odprowadzona na miejsce wiecznego spoczynku
Danuta Iwan, z domu Lazarowicz, urodziła się w 1928 r. W czasie II wojny światowej była związana z Armią Krajową – Wojskową Służbą Kobiet Obwodu Dębica. Nosiła pseudonim „Pszczółka”
Jak przypomina Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, uczestniczyła w akcji „Burza” oraz bitwie na Kałużówce – jednej z największych bitew partyzanckich stoczonych przez oddziały Armii Krajowej podczas tej operacji
Po zakończeniu wojny była również żołnierzem Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, organizacji niepodległościowej kontynuującej opór wobec narzuconego Polsce systemu komunistycznego
Jej życiorys był nierozerwalnie związany z historią jednej z najbardziej zasłużonych rodzin polskiej konspiracji niepodległościowej. Danuta Iwan była córką ppłk. Adama Lazarowicza ps. „Klamra” – oficera Armii Krajowej i jednego z przywódców IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”
Adam Lazarowicz został aresztowany przez komunistyczne Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, skazany na śmierć i stracony 1 marca 1951 w więzieniu mokotowskim w Warszawie
Bratem Danuty Iwan był natomiast płk Zbigniew Lazarowicz ps. „Bratek”, również żołnierz Armii Krajowej i uczestnik powojennej konspiracji niepodległościowej
Za swoją działalność i służbę Polsce Danuta Iwan została uhonorowana licznymi odznaczeniami państwowymi i wojskowymi. Otrzymała trzykrotnie Medal Wojska, Krzyż Armii Krajowej, Krzyż Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” oraz Order Krzyża Niepodległości. Prezydent Andrzej Duda odznaczył ją także Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości
O śmierci Danuty Iwan poinformowali jej najbliżsi oraz Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej – Środowisko 5 Pułku Strzelców Konnych AK w Dębicy
W poniedziałek jej ziemska służba znalazła swój symboliczny finał. Po Mszy św. żałobnej ppor. Danuta Iwan została odprowadzona na miejsce wiecznego spoczynku na Cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu /prawywroclaw.pl/
—
KRYSTYNA KODYMOWSKA „STOKROTKA”
Nie żyje Krystyna Kodymowska „Stokrotka” – poinformował Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Łączniczka i sanitariuszka Armii Krajowej oraz uczestniczka Powstania Warszawskiego miała 98 lat
Jej pogrzeb obędzie się w 25 sierpnia w Gdańsku
Zmarła Krystyna Kodymowska „Stokrotka”, łączniczka i sanitariuszka Armii Krajowej, uczestniczka Powstania Warszawskiego
Krystyna Kodymowska urodziła się w 1928 r., podczas Powstania Warszawskiego miała 16 lat i działała jako łączniczka oraz sanitariuszka
Pogrzeb Krystyny Kodymowskiej odbędzie się 25 sierpnia na Cmentarzu Centralnym „Srebrzysko” w Gdańsku-Wrzeszczu
Krystyna Kodymowska była łączniczką i sanitariuszką Armii Krajowej oraz uczestniczką Powstania Warszawskiego – poinformował Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
„Najważniejsza jest wolność, by każdy mógł myśleć po swojemu i mógł robić to na co ma ochotę i potrzebę, a nie to co ktoś mu każe” – mówiła cytowana na stronie kampanii BohaterON
Krystyna Kodymowska /z domu Rafalska/ urodziła się w 1928 r. W maju 1940 jej rodzina opuściła Bydgoszcz i przez kilka miesięcy mieszkała w Ciechanowie, a następnie przeniosła się do Warszawy
Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, miała 16 lat. Jako łączniczka i sanitariuszka Sanitariatu Okręgu Warszawskiego AK „Bakcyl” pomagała rannym. Z Warszawy została wypędzona z ludnością cywilną, przebywała w obozie przejściowym, a później trafiła na ciężkie roboty
Po wojnie zamieszkała w Gdyni. Jako radca prawny, członkini Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej i świadek historii przez dziesięciolecia pielęgnowała pamięć o Powstaniu Warszawskim i jego uczestnikach
Z zaangażowaniem przybliżała kolejnym pokoleniom losy ludzi którzy walczyli o wolność i niepodległość Polski /PAP/ /18.8.2026/
Nie żyje Krystyna Kodymowska
W wieku 98 lat zmarła Krystyna Kodymowska ps. „Stokrotka”, łączniczka i sanitariuszka Armii Krajowej, uczestniczka Powstania Warszawskiego
„Smutny czas. Nie żyje Krystyna Kodymowska /z domu Rafalska/ »Stokrotka«. Urodziła się w Bydgoszczy. Większość życia po wojnie mieszkała w Trójmieście, ostatnie lata spędzając w Gdyni. A Warszawa na zawsze będzie jej wdzięczna za to, kiedy jako nastoletnia sanitariuszka i łączniczka służyła w Powstaniu Warszawskim. W stolicy widywaliśmy się przy okazji obchodów rocznicy Powstania. Zawsze imponowała świetną formą. Ogromna strata. Dziękujemy i będziemy pamiętać, Pani Krystyno” – napisał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski
Krystyna Kodymowska urodziła się w 1928 r. w Bydgoszczy. W maju 1940 jej rodzinę wysiedlono. Wtedy Rafalscy zamieszkali tymczasowo w Ciechanowie, a następnie w Warszawie
W stolicy pozostała aż do wybuchu Powstania. Brała udział w kolportażu prasy konspiracyjnej, udzielaniu pomocy ukrywającym się rannym żołnierzom konspiracji oraz wysyłaniu paczek żywnościowych do obozów jenieckich
Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie Krystyna Kodymowska miała zaledwie 16 lat. Jako łączniczka i sanitariuszka Sanitariatu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej „Bakcyl” pomagała rannym. Z Warszawy została wypędzona z ludnością cywilną
Przebywała w obozie przejściowym, następnie trafiła na ciężkie roboty. Po wojnie związała swoje życie z Gdynią. Jako radca prawny, członek Światowego Związku Żołnierzy AK i świadek historii przez dziesięciolecia pielęgnowała pamięć o Powstaniu Warszawskim i jego uczestnikach
Z wielkim zaangażowaniem przybliżała kolejnym pokoleniom losy ludzi, którzy walczyli o wolność i niepodległość Polski. W 2024 r. Krystyna Kodymowska została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
—
ANDRZEJ BEYA-ZABORSKI
Nie żyje aktor znany z serii „U Pana Boga…”. Pożegnano Andrzeja Beya-Zaborskiego
Królowy Most stracił swojego komendanta. Odszedł uwielbiany przez kinomanów i telewidzów odtwórca roli Henryka Wołkołyckiego z cyklu filmów komediowych Jacka Bromskiego „U Pana Boga…”
18 sierpnia na Cmentarzu Farnym w Białymstoku odbyły się uroczystości pogrzebowe aktora, który przez blisko pięć dekad był związany ze sceną, filmem i telewizją. Andrzej Beya-Zaborski zmarł 11 sierpnia w wieku 75 lat
W ostatniej drodze aktorowi towarzyszyli bliscy, przyjaciele, przedstawiciele środowiska artystycznego oraz osoby, które przez lata spotykały go na scenie i ekranie
Andrzej Beya-Zaborski był wieloletnim aktorem Białostockiego Teatru Lalek. Na scenie występował od 1978 r. Był cenionym aktorem-lalkarzem, ale jego działalność nie ograniczała się wyłącznie do aktorstwa. Podejmował również pracę reżyserską i działalność pedagogiczną
Ogólnopolską popularność Andrzejowi Beya-Zaborskiemu przyniosła mu rola Henryka Wołkołyckiego, komendanta policji w Królowym Moście, w filmach i serialach z cyklu Jacka Bromskiego „U Pana Boga…”, zapoczątkowanego filmem „U Pana Boga za piecem” w 1998 r.
Charakterystyczna postać zyskała wielką sympatię telewidzów i kinomanów. Kto z nas nie zna kultowego dialogu o bułce chleba: „Rudy”: A skąd mam wiedzieć gdzie jest Gruzin? Nie znam żadnego Gruzina. Henryk: To się dowiesz! Daję ci na to dzień czasu. „Rudy”: Nie mówi się „dzień czasu”. Henryk: A u nas się mówi. Mówi się: „Idź kupić bułkie chleba”? No to jest to samo
Zaborski występował również m.in. w „Dniu świra”, „Weselu”, „Karierze Nikosia Dyzmy”, „Róży”, „Drogówce” oraz serialach „39 i pół” i „Pitbull”
Andrzej Beya-Zaborski zmarł 11 sierpnia po długiej chorobie. Miał 75 lat /18.8.2026/
Andrzej Beya-Zaborski pożegnany w Białymstoku
Wyjątkowy przedmiot przy urnie
Pogrzeb Andrzeja Beya-Zaborskiego, którego pokolenia widzów zapamiętają przede wszystkim jako komendanta z kultowej serii Jacka Bromskiego „U Pana Boga…”, odbył się we wtorek 18 sierpnia w Białymstoku
Uwagę przykuwał wyjątkowy przedmiot umieszczony przy urnie. To hołd dla wielkiej pasji aktora
Andrzej Beya-Zaborski zmarł w sobotę, 11 sierpnia, w wieku 75 lat. Informację o śmierci artysty potwierdził „Faktowi” Białostocki Teatr Lalek, z którym aktor był związany niemal cztery dekady
Ogromną popularność przyniosła mu postać komendanta Henryka w cyklu Jacka Bromskiego. Aktor zagrał w produkcjach „U Pana Boga za piecem”, „U Pana Boga w ogródku”, „U Pana Boga za miedzą” oraz „U Pana Boga w Królowym Moście”
Ostatnie pożegnanie Andrzeja Beya-Zaborskiego zaplanowane zostało na 18 sierpnia. Mszę żałobną odprawiono w kaplicy na Cmentarzu Farnym przy ul. Raginisa w Białymstoku
Bliscy aktora zwrócili się również z prośbą do osób, które chciały uczestniczyć w ostatnim pożegnaniu. Zamiast kwiatów prosili o datki dla Fundacji „Pomóż Im”, prowadzącej hospicjum dla dzieci
W kaplicy zgromadzili się bliscy i przyjaciele aktora, którzy chcieli towarzyszyć mu w ostatniej drodze. Uwagę żałobników przykuwały pałeczki do perkusji, które zostały umieszczone przy urnie, z jedną czerwoną różą
Andrzej Beya-Zaborski zanim został aktorem odnosił sukcesy jako perkusista. W młodości całe jego życie toczyło się wokół muzyki
Choć dla większości Polaków pozostanie przede wszystkim bohaterem ekranowym — również z filmów Wojciecha Smarzowskiego, takich jak „Wesele” czy „Drogówka” — prywatnie Andrzej Beya-Zaborski przez lata toczył nierówną walkę z poważnymi problemami zdrowotnymi
Aktor przeszedł trzy zawały serca, a kolejne diagnozy nie dawały mu wytchnienia. Zmagał się z poważnymi problemami z wątrobą, które na pewnym etapie niemal odebrały mu szansę na przeżycie. Wkrótce usłyszał kolejną diagnozę — rak pęcherza
Do listy schorzeń dołączyła także borelioza, która dała o sobie znać bolesnymi problemami ze stawami. – Mam tyle chorób że mógłbym obdzielić innych – mówił z charakterystycznym dystansem /Fakt/ /18.8.2026/
—
JAROSŁAW ABRAMOW-NEWERLY
W wieku 93 lat zmarł pisarz i kompozytor Jarosław Abramow-Newerly, twórca tomu „Lwy mojego podwórka” i autor muzyki do „Piosenki o okularnikach” Agnieszki Osieckiej
W swoich książkach, m.in. „Pan Zdzich w Kanadzie”, opisywał polskie i kanadyjskie losy emigrantów
Informację o jego śmierci potwierdziła literaturoznawca prezes Stowarzyszenia Pisarzy Polskich prof. Anna Nasiłowska. – Jarosław Abramow-Newerly był dramaturgiem, autorem wspomnień, a także tekstów piosenek i muzyki do nich. Współpracował z Agnieszką Osiecką
„Ja poznałam go już w okresie, kiedy dzielił swój czas między Kanadę i Polskę. Przyjeżdżał wtedy na jakiś czas i oczekiwał że coś się ważnego wydarzy. Za namową kolegów zaprosiłam go na spotkanie ze studentami: oczarował ich, mnie oczywiście też”
„Miał ogromny wdzięk osobisty. A potem nadeszła niespodziewana wiadomość, że jego sporo młodsza żona umarła. Jarosław Abramow-Newerly wrócił do Polski” – powiedziała PAP prof. Nasiłowska
Abramow-Newerly urodził się 17 maja 1933 w Warszawie. Był synem pisarza Igora Newerlego i Barbary Abramow, nauczycielki i aktorki, przed wojną związanej z teatrem „Baj”
Matka pisarza pochodziła z Puław, z wielodzietnej rodziny żydowskiej. Była najmłodszym dzieckiem; jej matka nie przeżyła porodu, a sześcioro starszego rodzeństwa wcześnie umarło na gruźlicę. Jedyna żyjąca siostra, nie mogąc pogodzić pracy zarobkowej z opieką nad małą Barbarą, oddała ją do „Domu Sierot” na ul. Krochmalnej w Warszawie, prowadzonego przez doktora Janusza Korczaka i Stefanię Wilczyńską
W ten sposób, już jako dorosła wychowanka „Domu Sierot”, poznała Igora Newerlego, młodego emigranta z Rosji i bliskiego współpracownika Korczaka. Igor, a właściwie Jerzy /bo znalazłszy się w Warszawie Newerly spolszczył swoje imię i dopiero po wojnie wrócił do dawnego/ był w dwudziestoleciu międzywojennym sekretarzem Korczaka, a od 1930 r. redagował powierzone mu przez doktora pismo dzieci i młodzieży „Mały Przegląd”
Jarosław wychował się na warszawskim Żoliborzu. Swoje dzieciństwo, które przypadło na czas wojny, opisał w tomie wspomnień „Lwy mojego podwórka” /2000/. Pokazał tam okupację niemiecką z perspektywy chłopca, ciekawskiego obserwatora świata dorosłych, „strzygącego uchem” przy każdej nadarzającej się okazji. Sportretował kolegów z podwórka i ich rodziny, mieszkańców żoliborskiego osiedla – środowisko szczególne, bo w dużej mierze tworzone przez ważnych przedstawicieli warszawskiej inteligencji, których dzieci, jak sam Abramow, miały się wybić po wojnie
Po klęsce Powstania Warszawskiego Jarosław z matką trafili do obozu w Pruszkowie, następnie do wsi Słomniki pod Krakowem, skąd pojechali do Wodzisławia. Do Warszawy wrócili w lutym 1945
Pierwsze lata powojenne Abramow-Newerly opisał w kolejnym tomie wspomnień, „Lwy wyzwolone” /2003/. „W dniu zwycięstwa stałem w maju 1945 z kolegami na naszym placyku lekko zawiedziony i wypalony jak mój dom – relacjonuje pisarz. – Te honorowe salwy nad Wisłą i race zwycięstwa nie cieszyły. Były podejrzane i mocno spóźnione. Wytęskniona Polska z sierpnia 1944 i sprzed wojny też nie wracała”
„Na ulicach wciąż roiło się od tych sołdatów w brudnych pierożkach i zielonych rubaszkach wypuszczonych do kolan. Z workami na plecach, objuczeni trofiejnym szabrem wyglądali na chłopów z targu… Nie byli to ułani mego życia i szwoleżerowie gwardii. Czubaryki, jak mawiał Lewus. I z nich nasi żołnierze mieli brać wzór? Śmieszne”
„Choć skończyłem już dwanaście lat i tak jak Lewus wyrosłem z drewnianych karabinów, nigdy bym się w nich nie bawił. Niczym mi nie imponowali i nie porywali jak nasi powstańcy z koltem u boku, w panterkach ze zdobycznym hełmem na głowie” – napisał
Jego wspomnieniową trylogię zamykają „Lwy STS-u” /2005/ – opowieść o teatrze, który w 1954 r. zaczynał jako amatorska grupa studencka tworzona przez garstkę pasjonatów, a w ciągu paru lat stał się głośną sceną. Abramow, obok m.in. Jerzego Markuszewskiego, Andrzeja Jareckiego i Agnieszki Osieckiej był jednym z filarów STS-u. Pisał skecze, monologi, satyry, komponował muzykę, m.in. do tekstów Agnieszki Osieckiej i słynnej już „Piosenki o okularnikach”
Debiutował jako pisarz w 1955 r. na łamach tygodnika „Szpilki” jako satyryk, a dwa lata później opublikował swoje tworzone dla STS-u monologi i skecze w zbiorze „Myślenie ma kolosalną przyszłość” /1957/
Na lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte przypada rozkwit jego twórczości dramaturgicznej, opublikował m.in. „Licytację”, „Anioła na dworcu”, „Derby w pałacu”, „Wyciąg do nieba”, „Darz bór”, „Ja, ty, oni”, „Maestro”. Za sztukę „Anioł na dworcu”, wystawioną w 1962 r., a wydaną w 1965 r. Abramow-Newerly otrzymał Nagrodę im. Stanisława Piętaka /1965/ oraz Nagrodę Fundacji Kościelskich /1967/. W latach 1960-1966 pracował jako kierownik Redakcji Teatru Młodego Słuchacza w Polskim Radiu
„Obaj z ojcem zaczęliśmy pisać prozę po czterdziestce – podobno do prozy trzeba dojrzeć. Mnie wcześniej ciągnęło do teatru, pisałem dramaty. Dopiero w Kanadzie, dokąd wyjechałem w 1985 r., kiedy okazało się że moje sztuki raczej nie trafią na miejscowe sceny, zabrałem się na serio do pisania prozy. Zawsze zresztą ciągnie mnie do dramatu. Moja proza ma wiele dialogów, w tym się czuję najlepiej. Dialogami prowadzę akcję i charakteryzuję postacie” – opowiadał pisarz w jednym z wywiadów
Od początku lat osiemdziesiątych pisarz dzielił czas między Warszawę i Toronto. Mieszkając w Kanadzie Abramow-Newerly zainteresował się historią i losami tamtejszych polskich emigrantów i uczynił je tematem swojej prozy. W latach 90 i później ukazywały się kolejno – „Alianci” /1990/, „Pan Zdzich w Kanadzie” /1991/, „Kładka przez Atlantyk” /1995/, „Nawiało nam burzę” /2000/, „Młyn w piekarni” /2002/ /PAP/ /9.8.2026/
—
JÓZEFA MARCINIAK PS. „KROPKA”
Józefa Marciniak ps. „Kropka” nie żyje – poinformowała Fundacja „Nie zapomnij o nas”. Uczestniczka Powstania Warszawskiego zmarła w wieku 104 lat
Działała w polskim podziemiu w Warszawie i Krakowie, a po zakończeniu wojny zajęła się spisywaniem relacji historycznych
W wieku 104 lat zmarła Józefa Marciniak ps. „Kropka”, sanitariuszka i łączniczka z Powstania Warszawskiego oraz autorka książki „Wołyńska ziemio moja”
W trakcie Powstania Warszawskiego Józefa Marciniak uczestniczyła w akcjach oddziału por. Czesława Sitarza „Iskry”, a później pracowała w łączności dowództwa
Po wojnie zajmowała się spisywaniem relacji historycznych i opublikowała książki dotyczące działalności kobiet w strukturach Armii Krajowej
Józefa Marciniak w archiwalnej rozmowie z PAP z 2017 r. opowiadała że w trakcie Powstania Warszawskiego była sanitariuszką i łączniczką w oddziale por. Czesława Sitarza ps. „Iskra”. – Niosłam pomoc chorym, zasypanym. Najpierw moją komendantką była „Heksa” /Helena Sakowicz-Bordziłowska/. Po rozbiciu oddziału zostałam włączona do łączności przy dowództwie kpt. Ruma /Kazimierza Bilskiego/ – mówiła /26.7.2026/
Józefa Marciniak, ps. „Kropka”, uczestniczka Powstania Warszawskiego, zmarła w wieku 104 lat
Urodziła się 21 października 1921 w Adamówce na Wołyniu. Była łączniczką i sanitariuszką Armii Krajowej podczas Powstania Warszawskiego
Po wojnie spisała relacje historyczne dotyczące wydarzeń na Wołyniu i działalności kobiet w AK. Ostatnie lata życia spędziła w Domu Formacyjnym Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek w Zalesiu Górnym
Józefa Marciniak urodziła się 21 października 1921 we wsi Adamówka na Wołyniu. W opublikowanym przez Fundację „Nie zapomnij o nas” pożegnaniu przytoczono słowa weteranki, która tak opisywała realia swojego dorastania: „Przed wojną młodzież była wychowywana w wielkim patriotyzmie religijnym i służba Polsce była obowiązkiem aż do śmierci”
Po wybuchu II wojny światowej i włączeniu się w działalność konspiracyjną w Warszawie złożyła oficjalną przysięgę wojskową przed kpt. Emilią Malessą ps. „Marcysia”. Ślubowanie odebrał od niej kapelan ks. Wiktor Potrzebski ps. „Corda”
Podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r. została przydzielona jako łączniczka i sanitariuszka do Batalionu „Kiliński”. Służyła głównie w rejonie Śródmieścia Północnego, realizując zadania medyczne i kurierskie
Po kapitulacji Warszawy nie zaprzestała działalności podziemnej. Przeniosła się do Krakowa, gdzie podjęła pracę w strukturach Komendy Głównej AK, w pionie Łączności Zagranicznej o kryptonimie „Zagroda”
W okresie powojennym Józefa Marciniak zajęła się spisywaniem relacji historycznych. Skupiła się na utrwaleniu pamięci o wydarzeniach na Wołyniu oraz o działalności kobiet w strukturach Armii Krajowej. Wydała książki: „Wołyńska ziemio moja…” oraz „W służbie Ojczyzny z kpt. Marcysią w Zagrodzie”
Ostatnie lata życia spędziła w Domu Formacyjnym Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek w Zalesiu Górnym pod Warszawą /Onet/ /26.7.2026/
—
POMYSŁ STRONY, OPRACOWANIE – CEZARY DĄBROWSKI /ZAWSZEPOLSKA.EU/
















































































































































































