Moja prababcia była Polką

Rozmowa z Marią Liktoras, siatkarką reprezentacji

Jak to się stało, że znalazła się pani w Polsce i naszej reprezentacji?

Pierwszy kontrakt podpisałam z Chemikiem Police w 1998 r. Podpisałam go trochę pod przymusem, bo miałam kłopoty z trenerem z Odessy. Według przepisów ukraińskich na transferze, niestety, musiały być podpis i pieczątka prezesa klubu, którym był również ten sam wspomniany trener. Pojawiła się osoba, która zadeklarowała pomoc w rozwiązaniu tego problemu, bo nie mogłam go sama przeskoczyć, ale wymusiła na mnie podpisanie kontraktu w Policach. W taki sposób trafiłam do Polski. Później przeniosłam się z Polic do Piły na dobre pięć lat, gdzie dostałam polskie obywatelstwo w trochę przyśpieszonym tempie. A następnie przyszła kolej na reprezentację Polski.

Ale ma pani jakieś polskie korzenie?

Tak, mam polskie korzenie od strony ojca, bo nasze nazwisko ma pochodzenie litewskie. Cała rodzina ze strony ojca pochodzi z Litwy. A ojciec miał babcię, dla mnie była to prababcia, która była Polką. Prababcia do końca życia mówiła po polsku.

A co pani wiedziała o Polsce, zanim pani znalazła się u nas?

Polska nie była dla mnie zupełnie obcym krajem. Ukraina przecież z nią sąsiaduje, także wyjazd do Polic nie był jakimś wielkim szokiem. Oba kraje są słowiańskie i mamy bardzo dużo wspólnego.

Ile czasu jest pani w Polsce?

To już dziewięć lat.

Jak się mieszka w Polsce, jak pracuje, trenuje?

Jestem bardzo zajęta, zapracowana. Mieszkam i pracuję w Polsce, ale do dziś nie wybrałam jeszcze miejsca, gdzie chcę być na stałe. Jestem tam, gdzie mam pracę i kontrakt, ale niedługo chyba będę musiała się zdecydować i być może osiedlę się na stałe właśnie w Polsce.

Kim się pani czuje? Polką, Ukrainką?

To jedno z ulubionych pytań dziennikarzy.

Bo takie pytanie musi paść.

Od lat mam taką samą odpowiedź. Wydaje mi się, że nie czuję się już chyba w stu procentach Ukrainką. Na tej nowej Ukrainie, w państwie młodym, samodzielnym, tak naprawdę ludzie mojego pokolenia, czy starsi, mieszkający tam, nie czują się Ukraińcami. Większość z nas urodziła się w czasach Związku Sowieckiego i wychowała się, niestety, jeszcze w tym sowieckim duchu. Myślę, że dopiero młodzież może powiedzieć, tak jak moja młodsza siostra, że ma pochodzenie ukraińskie. Czy czuję się Polką? Myślę, że na sto procent także nigdy nie poczuję się Polką, bo mam rodziców na Ukrainie, urodziłam się w Związku Sowieckim, tam się wychowałam i chyba na zawsze zostanę na jakimś rozdrożu, nie czując się ani nadal Ukrainką, ani już Polką.

Po dziewięciu latach spędzonych w naszym kraju, jak pani się tu podoba, co pani myśli o Polakach?

Nie można ogólnie powiedzieć, że Polacy to, albo Polacy tamto. Wszędzie, w każdym kraju spotyka się ludzi porządnych, ale też i mniej porządnych. Być może ze względu na mój zawód, jakąś tam minimalną popularność dzięki siatkówce, częściej spotykam się z ludźmi miłymi, życzliwymi. Ale nie brakuje też złośliwców, ludzi zawistnych, jest więc różnie i nie można uogólniać.

Ale jest pani zadowolona z tego, że mieszka w Polsce, tu pracuje?

Jedno z moich mott życiowych, to nie narzekać na to, co daje życie. Nie wiem, jak moje losy mogły się potoczyć, gdybym wylądowała gdzieś indziej, w jakimś innym kraju. Cieszę się, że moje życie rozwinęło się w taki sposób, a zawdzięczam to i sobie, i ludziom, którymi się otaczałam.

Rozwinęła się chyba pani bardzo jako siatkarka w Polsce?

To normalne, naturalne, że przez taki okres czasu poziom sportowy się podnosi, bo przyjechałam do Polski naprawdę jako bardzo młoda zawodniczka.

Ile pani miała wtedy lat?

Miałam 22 lata i byłam daleko od wysokiego poziomu sportowego.

Cała pani rodzina jest na Ukrainie? W Polsce nikogo z panią nie ma?

Jest moja młodsza siostra, która w Polsce studiuje. Jest studentką drugiego roku. Mieszka w Pile, a studiuje biznes w Szczecinie.

Często się widzicie?

Niestety, teraz nie, bo mnie często nie ma w domu, a ostatni rok grałam w Kaliszu. Ale staramy się spotykać.

Ona też idzie pani drogą?

Nie, ona nie ma nic wspólnego ze sportem, tylko w Polsce studiuje.

Też ma obywatelstwo polskie?

Nie, ma obywatelstwo ukraińskie i obecnie jest tu na podstawie karty pobytu czasowego i podjęła naukę na polskich studiach.

Jest pani zadowolona z warunków mieszkaniowych, finansowych?

Gdybym nie była, nie podpisałabym kontraktu. Jestem zadowolona.

Nie było pani w polskiej ekipie podczas ostatnich mistrzostw Europy. Dlaczego?

Pięć dni przed mistrzostwami odpadłam ze względu na operację kolana.

Co się zmieniło po zmianie trenera w reprezentacji?

Trudno powiedzieć. Nie chcę teraz o tym mówić. Zobaczymy po wynikach, które są najlepszą oceną pracy szkoleniowców. Mistrzostwa świata są docelowymi zawodami tego roku i w ogóle całego czteroletniego okresu przygotowawczego z trenerem Niemczykiem. Zobaczymy, jak wypadniemy w mistrzostwach świata. Jeżeli wynik będzie dobry, to znaczy, że wszystko jest w porządku.

A jak się pracowało za Niemczyka?

Na pewno nie było łatwo, bo trener Niemczyk, to bardzo skomplikowana osobowość, ma nietypowe metody treningowe i podejście. Ale z drugiej strony osiągnął bardzo duży sukces z tym zespołem, dlatego chyba nikt nie ma prawa narzekać i krytykować. Zawsze się bronił sukcesami, a w sporcie to się przecież bardzo liczy.

A teraz będą takie sukcesy, jak za Niemczyka?

Nie wiadomo.

Skład na zbliżające się mistrzostwa świata będzie chyba dużo słabszy? Zagracie bez Glinki, Świeniewicz, Mróz.

Będzie inny, a czy dużo słabszy, to pokażą wyniki.

Zgrupowanie w Chinach przed mistrzostwami, to coś nowego?

Nie, my w Chinach jesteśmy po dwa miesiące w roku.

I jak tam jest?

Różnie. W Pekinie jest super, ale w jakichś mniejszych miastach już inaczej. Ostatnio byliśmy w Ningbo, mieście egzotycznym, prowincjonalnym, bez turystyki i tam widać prawdziwe Chiny, można dużo ciekawych rzeczy zobaczyć. Z Chinami jest też tak, że poza innym klimatem, mamy do czynienia z różnicą czasu, z którą nie wszyscy sobie radzą. Całe szczęście, że teraz jedziemy na mistrzostwa 10 dni wcześniej, by cały zespół mógł się przestawić czasowo.

Czy jest jakiś poważny mężczyzna w pani życiu?

Nie lubię odpowiadać na takie pytania, tym bardziej, że druga strona powinna też się na to zgodzić. Unikam odpowiedzi na takie pytania. To moja prywatna sprawa.

Ale jest ten mężczyzna?

Oczywiście.

Co robi, kim jest?

Nie odpowiem.

Ile ma lat?

Jest trochę starszy ode mnie.

A Polacy się pani podobają?

Ja nie lubię przystojnych facetów.

Woli pani brzydkich?

Nie to, że brzydkich. Lubię normalnych, a nie lalusiów, którzy spędzająmnóstwo czasu przed lustrem.

To co jest najważniejsze u mężczyzny?

Cechy charakteru, a nie wygląd.

A co pani ma zamiar robić po zakończeniu uprawiania siatkówki?

W mojej sytuacji chyba najrozsądniejsze będzie właśnie założenie rodziny i zrobienie bardzo odważnego kroku w kierunku urodzenia dziecka.

Gratuluję pomysłu, jest znakomity, bo przecież nie ma nic ważniejszego od rodziny.

Najważniejsza jest rodzina, dlatego też trzeba umieć w odpowiednim momencie zrobić sobie przerwę albo powiedzieć stop bez względu na wszystko, tak jak przed ostatnimi mistrzostwami Europy, kiedy ważniejsze było moje zdrowie, a nie wyjazd z drużyną. Także na pewno nie rzucę wszystkiego dla sportu, a zawsze będzie decydować i panować  rozsądek. W sprawie założenia rodziny i urodzenia dziecka myślę, że też uda mi się zachować rozsądek.

Jak się pani współpracuje z koleżankami z reprezentacji, dobrze?

Tak, bo w tym zespole, na tym poziomie, poziomie reprezentacji, naprawdę jest fajnie. Każda dziewczyna wie po co tu jest, każda prezentuje jakiś poziom sportowy i intelektualny, a więc dużo łatwiej się dogadać niż w jakimś zwykłym klubowym zespole.

To kto teraz jest najlepszy w zespole. Nie ma Glinki, Świeniewicz, to pani jest najlepsza?

Nie, na pewno nie jestem najlepsza. Nasza drużyna obecnie ma szansę tylko wtedy, gdy będą grać i walczyć wszystkie dziewczęta. Nie mamy jakiejś liderki, na którą zawsze można liczyć. Myślę, że może być tak, że czasem forma jednej z dziewcząt będzie decydować o zwycięstwie.

A czy bez Glinki polska reprezentacja byłaby mistrzem Europy?

Nie wiadomo, co by było. Dziewczęta wygrały w takim składzie. Był to najprawdopodobniej najlepszy skład i chwała im za to, że osiągnęły wielki sukces. To taka układanka i wystarczy, że jeden z jej elementów wypadnie i wszystko może się rozsypać. Jeżeli dziewczęta wygrały mistrzostwa z Glinką i Świeniewicz, to znaczy, że miało tak być. A bez tych dwóch zawodniczek na pewno nie byłoby złotego medalu.

A bez Niemczyka?

Taka sama odpowiedź, bo zespół składa się nie tylko z zawodniczek, ale także ze sztabu szkoleniowego.

Wiara, Bóg, jak z tym jest u pani? Jest pani katoliczką?

Nie jestem katoliczką. To wiąże się z moją rodziną. Ojciec, jego matka, czyli moja prababcia, wywodzący się z Litwy, zresztą kiedyś zesłani na Syberię, byli katolikami. Rodzina ze strony matki była natomiast prawosławna. A my, dzieci, przez jakiś czas byliśmy wychowywani w państwie muzułmańskim, gdzie nie było w ogóle możliwe, by wyznawać jakąś inną wiarę poza islamem. Później byliśmy w Rosji, na Ukrainie. To wiązało się z miejscem pracy rodziców. I w związku z tym nie jestem do dzisiaj ochrzczona.

I nie ma pani zamiaru się ochrzcić?

Nie wiem. Jeżeli już, to chcę podjąć taką decyzję jak najbardziej świadomie, bez narzucania mi czegokolwiek przez kogokolwiek. Jeżeli przyjdzie taki moment, gdy poczuję w sobie, że potrzebuję się ochrzcić, to zrobię to z pełną świadomością. Na razie nie doszłam do takiego momentu.

A pani mężczyzna?

Jest katolikiem.

A Jan Paweł II kim dla pani był?

Był dla mnie zawsze wielkim autorytetem i reprezentantem Polski na świecie. Jan Paweł II był chyba jedną z największych postaci współczesnego świata. Był też swego rodzaju wizytówką Polski, bardzo pozytywną i bardzo mocną.

Co jest w życiu najważniejsze?

Zdrowie, spokój, rodzina, zadowolenie z siebie, z ludzi wokół siebie.

Jak się do pani zwracać, Masza, czy Maria?

Masza. Maria dla mnie, to zbyt poważne. Nie reaguję raczej na słowo Maria, tylko na Maszę. Masza to tak, jakby w Polsce na Katarzynę powiedzieć Kasia.

A Marysia?

Tak też mówią. Można i tak.

Rozmawiał Cezary Dąbrowski

Kategoria Sport

Comments

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615