Nic nie zastąpi spotkania

Ksiądz Bogdan Bartołd, proboszcz Parafii Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela, mówi co jest najważniejsze w wizycie duszpasterskiej, czyli popularnie rzecz ujmując kolędzie.

Błogosławieństwo dla rodziny i domu, to jest główny cel kolędy?

Myślę, że najważniejsze jest spotkanie. Zawiera się w nim wspólna modlitwa, wspólna rozmowa. Nic nie zastąpi spotkania. Dla mnie wizyta duszpasterska jest spotkaniem z tymi, którzy na tym terenie są osobami, za które jako proboszcz odpowiadam, za ich duchowość, jakimi są chrześcijanami. Czuję się za nich odpowiedzialny. Chciałbym, żeby wszyscy moi parafianie byli razem ze mną, by mnie wpierali w działaniu, ale ważne jest uświadomienie, że jesteśmy sobie wszyscy bardzo potrzebni. A jeżeli jesteśmy sobie potrzebni, to jesteśmy wartościowi.


W Warszawie kolędowanie jest trudniejsze niż w mniejszych miejscowościach? Tu znacznie mniej ludzi zaprasza księży do domu?

Chyba tak. Warszawa jest miastem, w którym mieszkają nie tylko wierzący, ale też niewierzący i tych drugich jest tu zdecydowanie więcej niż poza stolicą. Warszawa jest też dla wielu osób wyłącznie tak zwaną sypialnią. W naszej Parafii Katedralnej około 40 procent mieszkań jest pustych albo wynajmowanych. I ci, którzy przyjmują księdza, są jakoś z Kościołem związani.

Liczba osób przyjmujących księdza zmienia się?

Ta liczba się utrzymuje na swoim stałym poziomie. Na terenie naszej parafii przyjmuje nas około 30 procent mieszkańców. Osoby, które wcześniej zapraszały nas do mieszkań, robią to nadal. Nie zdarza się, żeby ktoś regularnie przyjmował księdza przez 5-10 lat, a teraz raptem nie chciał się spotkać z kapłanem. Jest też taka tendencja,że osoby, który wprowadzają się do Warszawy, często przychodzą do nas i proszą o wizytę duszpasterską. Zresztą ja staram się, jeżeli tylko dysponuję czasem, pukać do praktycznie wszystkich mieszkań i czasem zdarzają się sytuacje, że ludzie ci nie wiedzą nawet do jakiej parafii należą… Trudno więc byłoby im przyjmować księdza. Natomiast bardzo się cieszą, że ksiądz do nich przyszedł.

Chciałem właśnie zapytać, czy księża pukacie do każdych drzwi, czy wszystko jest wcześniej ustalone i wiadomo, kto czeka na księdza, a gdzie nie zachodzić?

Powiadamiamy naszych parafian o wizycie duszpasterskiej choćby na mszach świętych w niedzielę, jest też wywieszona w kościele informacja, bardzo dokumentna i dokładna o całej kolędzie. Staramy się również umieszczać informację o kolędzie w budynkach. Używam też współczesnej techniki i informacje są na naszej parafialnej stronie internetowej.

No właśnie, czy teraz księża umawiają się na kolędę z parafianami także przez internet, esemesy, chodzą do ludzi z notebookami?

Środki elektroniczne, czy inne, mogą także służyć duszpasterstwu. Na pewno każda forma dotarcia z informacją jest bardzo potrzebna i ważna. Ludzie dzwonią i mówią, żeby nie być za wcześnie, bo są jeszcze w pracy. Są osoby, które umawiają się jakiś inny, konkretny dzień, bo są na wyjeździe, czy mają sprawy do załatwienia. Świadczy to też o odpowiedzialnym podejściu, bo wizyta księdza nie sprowadza się tylko do tego, że jak to się czasem mówi, przychodzi się, zabiera kopertę i wychodzi. Ja nie mam takiego zamiaru. Moim pierwszym celem jest, jako nowego proboszcza, choć odrobinę przez te kilkanaście minut poznać osoby, które odwiedzam, pomodlić się w ich mieszkaniach, porozmawiać o różnych sprawach. Na ogół jest tak, że te osoby znają mnie wyłącznie z kościoła. W Warszawie jest też tak, że nie zawsze wierni uczęszczają do swoich kościołów parafialnych. Na przykład w mojej parafii oprócz archikatedry jest siedem kościołów rektorskich… I wielu moich parafian chodzi do nich na msze św. Relacje są wtedy
bliższe, kiedy jest jeden kościół, jedna parafia i jeden proboszcz.

Humorystyczne zdarzenia z kolędy?

Przyjmuje mnie ojciec z 5-letnim synem, pomodliliśmy się, siadamy i żartując sprawdzam listę obecności. Nie ma mamy. 5-latek mówi, że mamy nie ma, bo wyszła. Pytam, czy wróci dzisiaj? Chłopiec podchodzi do zamkniętych drzwi sąsiedniego pokoju i pyta głośno: Mama, wrócisz dzisiaj?… Konsternacja, ale wszystko dobrze się skończyło. Pamiętam też, jak po wejściu do mieszkania zza pleców gospodarzy wyskakuje olbrzymi pies, hart afgański, który pierwszy przywitał się z księdzem, a polegało to na tym, że dokładnie oblizał mi twarz… Gospodarze na to: proszę księdza, jest łazienka, można skorzystać, a on tak nie wita nikogo…

Jeżeli chodzi o ofiary, to wierni dają co łaska, czyli ile kto może?

To piękne doświadczenie. Przeważnie te ofiary są przygotowane w kopertach. Nigdy nie pytam, jakiej wielkości jest ta ofiara i co jest włożone do koperty? Wiele osób mówi, że uczęszczają do archikatedry i czują się zobowiązani ten wspólny dom wspierać także materialnie. Część z tych ofiar jest przeznaczana także na pomoc charytatywną, bo w parafii mamy kilkadziesiąt osób, które z niej korzystają. Za każdą ofiarę bardzo serdecznie dziękuję.

Wizyta duszpasterska, to dla księdza przyjemność, czy obowiązek?

Nie patrzę na to w kategoriach przyjemności ani obowiązku. To po prostu jedna z form pracy duszpasterskiej. Chodzi o kontakt z człowiekiem. Wizyta u kogoś, to jakieś święto, ale i wyzwanie. Mogę się w intencji parafian pomodlić, przynieść im Dobrą Nowinę, Nadzieję. To wcale nie jest łatwe, bo jako nowy proboszcz w większości spotykam się z ludźmi pierwszy raz. Jestem gościem, oni są u siebie. To dowiadzcenie poznawcze, ciekawe, ale przede wszystkim doświadczenie spotkania.

Co ksiądz mówi odwiedzanym parafianom, co oni mówią księdzu?

Na pewno po pierwsze jest wspólna modlitwa w intencji mieszkańców, ich bliskich. Od tego zaczynam. A rozmowa zależy od tego, kogo odwiedzam. Jeżeli odwiedzam rodzinę z dziećmi, na pewno nie odpytuję dzieci z wiedzy religijnej, tylko zadaję im różne zagadki. Bardzo lubią je rozwiązywać. Są one oczywiście o treści religijnej. Pewien czterolatek już po wizycie u tych państwa, kiedy wracałem z innego mieszkania, czekał na mnie i prosił o jeszcze jedną zagadkę… Rozmowy są o tematyce religijnej. Ludzie bardzo często pytają o rzeczy dotyczące Kościoła, moralności, etyki, wiary, ale też o formalnościach związanych ze ślubem, chrztem. Udaje się też czasem załatwić jakieś zaniedbania religijne, dotyczące katechezy, związku małżeńskiego. Pytam zawsze, jak się ludzie czują w parafii, co chcieliby zmienić, czy zaproponować. Traktuję każdego podmiotowo i chcę, żeby wszyscy czuli się także odpowiedzialni na swoim odcinku za naszą wspólnotę parafialną.

Chrześcijaństwo jest religią miłości i akceptacji człowieka i ksiądz to właśnie do ludzi niesie?

Tak. Człowiekowi potrzeba i spotkania, i kontaktu. A żyjemy w świecie niesłychanie zabieganym, gdzie jesteśmy chyba zamknięci na innych ludzi. Pukam gdzieś i pytam co z sąsiadami, których nie było. Słyszę odpowiedź: proszę księdza, nie znamy sąsiadów, nie wiemy, kto to jest, nie interesujemy się tym, mamy swoje sprawy. Taka nasza wizyta może być tym spełnieniem tego co jest najważniejsze w religii chrześcijańskiej, że nie ma w naszej religii ludzi obcych, u nas są bliźni. Jeżeli obok jest bliźni, to należy go miłować.

Czy coś się w kolędzie zmienia?

Teraz ksiądz chodzi już przeważnie sam, kiedyś były to wizyty bardziej rozbudowane, była służba liturgiczna, ministranci, jeszcze w niektórych miejscach tak jest, na południu, na Podlasiu. Kiedy ksiądz przychodzi, powinno być przygotowane krzyż, woda święcona, kropidło, zapalone świece. W Parafii Archikatedralnej w większości domów tak
jest, choć nie wszędzie. Zmienia się sposób rozmowy, kiedyś rozmawiało się na tematy polityczne, zwłaszcza w latach 80 rozmawialiśmy o tym, jaka będzie Polska, a dziś bardziej ludzie są uwikłani w materię. To znaczy bardzo często skarżą mi się, że bardzo trudno im się żyje materialnie, osobom starszym nie starcza do pierwszego, nawiązują też do tematyki aktualnej, do in vitro, aborcja. Czym żyje społeczeństwo, tym także dzielą się wierni z kapłanami. Chyba jest więcej narzekania niż optymizmu. I ważne jest dla mnie,żeby trochę tego bożego daru optymizmu wlać w serca ludzi, żeby nie było tyle pesymizmu, którego jest niestety dużo, zwłaszcza wśród osób starszych.

Rozmawiał Cezary Dąbrowski

Kategoria Wiara

Comments