Sługa Boży i Mąż Stanu

110 lat temu w Zuzeli urodził się Sługa Boży ks. kard. Stefan Wyszyński

Nazywamy go ojcem Ojczyzny i czynimy tak nie bez podstawy. Ksiądz kardynał Stefan Wyszyński uczy nas cnót obywatelskich i powinności ludzi wierzących

– Choć czasy i ludzie się zmieniają to pewne wartości, idee, zadania nigdy się nie starzeją – powiedział w 110 rocznicę urodzin jednego z największych Polaków ks. abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański

Dlatego życiodajne soki jakie zostały nam przekazane przez Prymasa Tysiąclecia, muszą ożywiać społeczeństwo, Kościół, nasze małe ojczyzny i tę wielką Polskę – powiedział ks. abp Głódź.

Za życia księdza Prymasa Wyszyńskiego z jego osobą i nauczaniem zetknęły się miliony Polaków – podczas Wielkiej Nowenny, na szlaku peregrynacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, podczas uroczystości milenijnych. Niezliczone homilie i listy pasterskie, przeniknięte żywą troską o los Ojczyzny i Kościoła, były prawdziwie wolnym słowem. To ogromne dziedzictwo pozostaje dziś prawdziwą skarbnicą dla młodszych pokoleń które nie znały Prymasa Tysiąclecia, a chcą czerpać z najlepszych wzorców.

W ostatnich miesiącach przyspieszyły prace przy procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożego. Miejmy nadzieję że już niedługo będziemy świadkami beatyfikacji Prymasa Wyszyńskiego, a wówczas jego dorobek i myśl jeszcze bardziej staną się popularne.

Spuścizna po ks. kard. Wyszyńskim jest ogromna. To nie tylko kazania, listy, ale także zapiski i różne rozważania duchowe. – Nie wszyscy wiedzą że mamy aż 67 tomów maszynopisów z kazaniami. Opracowujemy je i wydajemy. Staramy się promować myśl naszego Ojca. Instytut Prymasowski publikuje teksty Prymasa Wyszyńskiego. Wydaliśmy już 8 tomów jego autoryzowanych kazań, a 9 jest w przygotowaniu – wyliczyła Anna Rastawicka z Instytutu Prymasowskiego.

Wiele instytucji angażuje się w promowanie dzieła ks. kard. Wyszyńskiego. W Częstochowie istnieje Dom Pamięci kardynała i sale wystawowe. Przy Świątyni Opatrzności w Warszawie powstaje Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego.

– Przeżywamy dziś renesans postaci Prymasa Tysiąclecia. Wielu ludzi przychodzi do nas, przynosi różne eksponaty, pyta o jego dziedzictwo. Zgłaszają się wolontariusze którzy chcą pomagać przy muzeum. Coraz wyraźniej widzimy jak ta postać wielkiego Polaka i człowieka Kościoła staje się dla nas ważna. Dlatego chcemy dołożyć wszelkich starań by jego dzieło było poznawane przez nowe pokolenia – powiedział historyk Janusz Kotański.

O tym jak bardzo atrakcyjny dla młodzieży jest wzór życia Prymasa Tysiąclecia świadczy że już ponad 250 szkół obrało na swojego patrona właśnie ks. kard. Wyszyńskiego.

W związku z 110 rocznicą urodzin i 30 rocznicą śmierci księdza Prymasa 24 września na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu zaplanowano sympozjum ‘Sługa Boży i Mąż Stanu. – Stefan kardynał Wyszyński należy do grona najwybitniejszych Polakówpowiedział ks. dr hab. Jacek Hadryś, organizator sympozjum. Prodziekan Wydziału Teologicznego w Poznaniu wyjaśnił że celem konferencji będzie przybliżenie zarówno sylwetki duchowej kardynała, jak i jego roli społeczno-politycznej w Polsce.

Kiedy dziś mówi się o Prymasie Tysiąclecia widać wielkie zainteresowanie ludzi dla których jest on autorytetem. To właśnie on jest jedną z tych osób na których swoje życie chcą opierać Polacy – dodał ks. Hadryś.

Prymas był człowiekiem który dawał ludziom nadzieję, uczył postawy jedności i przebaczenia. To on mówił że najważniejszy jest człowiek i zawsze stawał w obronie jego godności. Ostrzegał że zmiana systemu na nic się zda jeżeli nie zmieni się podejście do człowieka. Dziś trzeba to przypominać – dodała Anna Rastawicka.

Ksiądz kardynał Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 r. w miejscowości Zuzela nad Bugiem, na pograniczu Podlasia i Mazowsza, jako drugie dziecko w wielodzietnej rodzinie Stanisława i Julianny Wyszyńskich. Po zdaniu matury wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Otrzymał święcenia kapłańskie z rąk ks. bp. Wojciecha Owczarka w kaplicy Matki Bożej w bazylice katedralnej włocławskiej. W 1946 r. został mianowany biskupem lubelskim, a po śmierci ks. kard. Augusta Hlonda w 1948 r. – biskupem gnieźnieńskim i warszawskim. Przez 33 lata jako prymas kierował Kościołem w Polsce. Zmarł 28 maja 1981 r. w Warszawie. Jego proces beatyfikacyjny toczy się od 1989 r.

Wczoraj, w rocznicę urodzin Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, w archikatedrze św. Jana w Warszawie została odprawiona uroczysta Msza św. o rychłą beatyfikację Prymasa Tysiąclecia. – Także każdego 28 dnia miesiąca modlimy się tu o wyniesienie na ołtarze wielkiego Prymasa. To on przecież stał u fundamentów wyboru ks. kard. Karola Wojtyły na papieża. To on walczył o każdego człowieka, o jego godność – przypomniała Anna Rastawicka.

mp/nd /4.8.2011/

***

Prymas Tysiąclecia

‘Ksiądz kardynał Stefan Wyszyński w życiu osobistym i duszpasterskim wzywał do budowania lepszego społeczeństwa’ – powiedział w sobotę nuncjusz apostolski w Polsce ks. abp Celestino Migliore podczas Mszy św. odprawionej w 30 rocznicę śmierci Prymasa

Ks. abp Migliore dodał że system komunistyczny w którym żył Prymas Tysiąclecia zmierzał ‘do łamania zasad moralnych i do zacierania różnic między dobrem i złem’

Wielkość i świętość kardynała Wyszyńskiego polegała na tym że potrafił utrzymać jedność i zwartość Kościoła i dbał o godność drugiego człowieka – mówił nuncjusz do ponad 200 kapłanów przybyłych z pielgrzymką do grobu prymasa w warszawskiej archikatedrze.

My, kapłani, musimy być tymi którzy potrafią zmieniać oblicze ziemi – podkreślił. – Jeżeli popadniemy w samozadowolenie, jeżeli oddalimy się od ludzi, to nasze kapłaństwo uschnie – przestrzegł.

Nawiązując do współczesnych polskich błogosławionych – ks. Jerzego Popiełuszki i Jana Pawła II – abp Migliore powiedział że ‘współcześni święci polskiej ziemi nie mogą pozwolić nam skupić się na powodach do dumy, ale każą nam biec dalej do celu, do świętości’.

Metropolita warszawski ks. kard. Kazimierz Nycz podkreślił że rocznica śmierci ks. kard. Wyszyńskiego jest – dla tych którzy byli z kardynałem Wyszyńskim jako kapłani i współpracownicy świeccy – okazją do przeżywania pamięci, ‘do budowania pamięci przez tych którzy przyszli na świat po 1981 r.’.

Dzisiaj w wielu miejscach Polski, w parafiach archidiecezji warszawskiej, gromadzili się na modlitwie by dziękować Bogu za kardynała Wyszyńskiego, a także by modlić się o jego rychłą beatyfikację – mówił ks. kard Nycz. Dodał że ‘musimy troszczyć się o jego pamięć, dbać o jego religijny kult tu w Kościele warszawskim’.

Ks. kardynał przypomniał że prymas był przez 33 lata pasterzem Kościoła warszawskiego, wyświęcił 32 roczniki kapłanów, tj. 250 księży z których większość żyje i stanowi jedną trzecią całego prezbiterium Kościoła warszawskiego.

Dzisiaj przypada 30 rocznica śmierci ks. kard. Wyszyńskiego, wybitnego przywódcy duchowego i męża stanu, zwanego Prymasem Tysiąclecia.

Stefan Wyszyński urodził się w 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli nad Bugiem. 3 sierpnia 1924 r. we Włocławku został wyświęcony na kapłana. W marcu 1946 r. mianowany biskupem lubelskim, a sakrę biskupią przyjął 12 maja tego samego roku na Jasnej Górze.

W swoim herbie biskupim umieścił słowa Soli Deo (Jedynemu Bogu). W 1948 r. został arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim oraz Prymasem Polski. Zmarł 28 maja 1981 r. w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Jego pogrzeb stał się ogólnonarodową manifestacją.

Proces beatyfikacyjny ks. kard. Wyszyńskiego rozpoczął się z inicjatywy Papieża Jana Pawła II 29 maja 1989 r. Od tego momentu przysługuje mu tytuł Sługi Bożego. Postulatorem jest obecnie franciszkanin o. prof. Zbigniew Suchecki. Akta zebrane w toku procesu – łącznie 37 tomów – wraz z załącznikami (książkami, artykułami autorstwa kandydata na ołtarze) zostały przekazane do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Trwają prace nad udowodnieniem heroiczności cnót prymasa. Jednak nie została napisana positio – niezbędny dokument biograficzny który powinien być złożony w rzymskim etapie procesu w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

rc/pap /28.5.2011/

***

Politycy powinni brać z niego przykład

Rozmowa z Peterem Rainą – historykiem, specjalistą od Kościoła katolickiego w Polsce, opozycjonistą w PRL, biografem ks. prymasa Stefana Wyszyńskiego

Właśnie mija 30 lat od śmierci księdza prymasa Stefana Wyszyńskiego. Czy jego postać i dziedzictwo może stanowić dla nas inspirację również dzisiaj?

Jak najbardziej, ale cała tragedia polega na tym, że ksiądz prymas Wyszyński stał się w zasadzie postacią zapomnianą nie tylko dla młodych, ale również dla wielu dorosłych. Oczywiście, mówi się o tym, jakim wielkim był człowiekiem, patriotą, ale mało kto potrafi wymienić, co konkretnie zrobił. A przecież to właśnie on w latach 50 rozpoczął żmudny i wielki proces odnowy duchowej Polaków, ich ewangelizacji. On wiedział że tylko moralna siła polskiego społeczeństwa może dać skuteczny odpór komunistycznym władzom. Gdyby nie jego tytaniczna praca być może w Polsce nigdy nie doszłoby do Sierpnia 1980 r., być może komunizm trwałby znacznie dłużej i wyrządził o wiele więcej szkód.

Jednak przy całym swoim antykomunizmie często wchodził z tamtą władzą w kompromisy.

Ksiądz prymas Wyszyński zawsze patrzył do przodu, prowadził dalekowzroczną politykę. Wiedział że z komunizmem nie wygra się zbrojną walką w podziemiu, a gigantyczną pracą i grą wewnątrz określonych ram systemu. Owszem, rozmawiał z Bierutem, rozmawiał też z Gomułką. Wiedział kiedy można bądź trzeba zawrzeć kompromis z władzą, jak np. w roku 1950, kiedy zgodził się na umowę państwa z Kościołem. Ale – co trzeba podkreślić – w sprawach zasadniczych nigdy się nie wycofywał, zawsze stał na straży podstawowych wartości. Po prostu wiedział że czasem trzeba zrobić krok w tył by potem móc pójść następne dwa do przodu.

Można więc powiedzieć że prowadził realpolitik?

Jak najbardziej. Był bardzo oczytany w dziełach Clausewitza i innych myślicieli tego nurtu. I co ważne miał ogromną świadomość geopolityczną, jak żaden inny polski duchowny i – nie bójmy się użyć tego określenia – polityk, choć od tego drugiego się odżegnywał. Miał wielkie rozeznanie tego co się dzieje na świecie, jakie panują tendencje, dzięki czemu doskonale wiedział na jakie działania może sobie pozwolić. Ale przede wszystkim był twórcą zupełnie innej niż obecna kultury politycznej. Kultury rozmawiania, gdzie przeciwnika się nie lekceważy, gdzie się go szanuje. Tego dzisiaj bardzo brakuje. Zresztą między innymi z tego wynikały jego dobre relacje z Karolem Wojtyłą który był w tej kwestii bardzo podobny do Stefana Wyszyńskiego.

Właśnie, jak wyglądały relacje między nimi?

Byli bardzo ze sobą związani. Ksiądz prymas Wyszyński nauczył Karola Wojtyłę m.in. wspomnianej kultury politycznej, trzeźwego osądu realiów i możliwości działania. Pierwsze co się nasuwa opisując ich wzajemne stosunki to relacja mistrza i ucznia, ale ja jednak myślę że znacznie trafniejszym jest określenie – ojciec i syn. Łączyła ich bardzo silna, emocjonalna więź, a także wspólna praca przez bardzo wiele lat. Przecież to właśnie ksiądz prymas Wyszyński forsował nominację Karola Wojtyły na biskupa krakowskiego, a potem to on przyczynił się do jego wyboru na papieża.

W jak dużym stopniu?

Ogromnym, jeżeli nie decydującym. Wtedy znów ujawniły się zdolności polityczne Wyszyńskiego. Gdy tylko dotarły do niego głosy że istnieje szansa wyboru papieża Polaka – od razu rozpoczął działania w tym kierunku. Jak napisał w swoich dziennikach, Duch Święty to Duch Święty, ale głosy są głosami (śmiech). I znów postąpił zgodnie z zasadami realpolitik. To on przekonywał m.in. niemieckich kardynałów do kandydatury Wojtyły. A warto zaznaczyć że miał ułatwione zadanie bo 10 lat wcześniej zgodził się na słynny list polskich biskupów do niemieckich. To zresztą bardzo dobry przykład dalekowzroczności polityki Wyszyńskiego.

Prymas Wyszyński miał szanse zostać papieżem?

Nie i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego – pokuszę się o takie stwierdzenie – to on wychowywał Karola Wojtyłę na papieża, wiedząc że biskup krakowski ma znacznie większe szanse. Wojtyła pozostawał pod ogromnym wpływem Wyszyńskiego i jego nauk. Jednak wracając do pana pytania, nawet gdyby prymas Wyszyński miał szansę zostać papieżem, on nie chciałby jej wykorzystać. Zbyt bardzo był przywiązany do Polski i nie chciałby jej opuścić. Czuł silną więź z narodem i zawsze wiedział że jest potrzebny na miejscu. To był jego cel i sens życia.

Czy widzi pan we współczesnym polskim Kościele jego godnych następców?

Po śmierci Jana Pawła II brakuje mi w polskim Kościele postaci wybitnej duchowo i moralnie. I w połączeniu z upadkiem znaczenia urzędu prymasa napawa mnie to głębokim smutkiem.

rozm. tp/su /2.6.2011/

Kategoria Wiara

Comments